sobota, 11 lipca 2015

Poznaj samego siebie cz.2- średnia piechota

Witajcie.
Po całym dniu awarii ARMY V w końcu zaczęło działać, więc mogę kontynuować swoje dzieło i przemyślenia ;) Dzisiaj na warsztat idzie coś cięższego (ale nie za bardzo) a z segmentu średniej piechoty Nomadzi mają naprawdę mnogość wyborów. Do dzieła.

Ponownie zacznę od Corregidoru (tak będzie prościej zachować ciągłość i przejrzystość). Pierwszą jednostką jest już wspomniany wcześniej Hellcat. Piekielne Koty to spadochroniarze- i to nie byle jacy. Posiadają najwyższy (z wyjątkiem najnajwyższego Level X, którego jeszcze nikt się w grze nie dorobił) poziom skoku a dodatkowo V: Courage, przez co nie oddają pola zbyt łatwo. Podstawowy sprzęt tej formacji to klasyczny kombiak, za kilka punktów więcej (lub mniej) niezły arsenał ciężkiej broni- HMG (+E/Mauler- rodzaj miny dedykowanej raczej przeciwko cięższym celom), Spitfire, strzelba abordażowa, ADHL. Za jeszcze więcej możemy dokupić deck hackerski (szturmowy), rozstawialne anteny albo uczynić jednego z Hellcat'ów sanitariuszem lub też porucznikiem. Zalety? Oczywiste, spadochroniarze to zawsze spadochroniarze, pozwalają wyjść tam, gdzie przeciwnik się tego nie spodziewa bądź też tam, gdzie będą potrzebni. Z profili warto na pewno wystawić ten ze strzelbą abordażową i którąś z ciężkich broni (osobiście preferuję Spitfire, ale zauważyłęm, że popularniejszą wersją jest HMG, to już kwestia preferencji). Jeżeli idzie o sanitariusza- to lepszą opcją jest jednak lekarz Tomcat'ów.

Intruderzy- szturmowi komandosi Corregidoru to jednostka powszechnie nienawidzona przez przeciwników. Kamuflaż, celownik wielowidmowy drugiego poziomu, dobre umiejętności strzeleckie i dobry wybór broni aż się prosi, żeby wystawić ich jak najwięcej. Podstawowa wersja jest uzbrojona w kombiaka, lekki miotacz ognia i granaty. Możemy mu dokupić deck hackerski (zwykły), ADHL lub zrobić z niego porucznika. Ale najpopularniejsze wersje to te z HMG i MULTI snajperką. Nie ukrywam- grając listą ogólną (Corregidorem grywam niezmiernie rzadko) jest to jednostka od której zaczynam budowę rozpiski. W zależności od tego, co mi brakuje to z reguły snajpera (HMG rzadziej). Najchętniej wrzuciłbym obu, ale są strasznie punkto i SWC żerni.

Wielozadaniowa Jednostka Taktyczna Wildcats to teoretycznie jednostka uderzeniowa, ale w praktyce wygląda to tak, że stoją z tyłu i strzelają z ciężkiej broni do wszystkiego, co się rusza. Podstawowy profil to oczywiście kombiak z lekkim miotaczem ognia ORAZ ładunkami wybuchowymi. Za dodatkowe punkty Koty mogą biegać (hehe) z Ciężką Wyrzutnią Rakiet,Spitfire'em bądź też strzelbą abordażową i granatami rozbłyskowymi i rozstawialnymi antenami. Ewentualnie zostać hackerem (zwykły deck), Inżynierem, Porucznikiem bądź też Numerem 2 (umiejętność działająca tylko w linku, więc przydatna tylko w sektorówce Corregidoru- powoduje ona, że po śmierci dowódcy linku ten nie rozpada się zgodnie z normalnymi zasadami, tylko Numer Drugi przejmuje dowodzenie. Pozwala to oszczędzić cenny Żeton Dowodzenia za który należałoby normalnie odtworzyć link). Czy warto? Mam mieszane uczucia- wiem, że ludzie grają na linku Wildcatów, ale dla mnie są za drodzy na takie zabawy. Jakiś pojedynczy to i owszem, ale cały link kosztuje prawie tyle co 10 Alguacili a ma dwa razy mniej rozkazów.

Teraz dla odmiany trochę Bakunina. Na początek Prowlerzy- od biedy można by powiedzieć, że są odpowiednikiem Intruderów. Standard to kamuflaż, infiltracja i odporność na amunicję szokową (obecnie baaaaaaaaardzo przydatna właściwość). DO wyboru trzy profile- kombiak z lekkim miotaczem ognia i ADHL, Spitfire albo strzelba abordażowa. Dodatkowo każdy z nich biega z ładunkami wybuchowymi. Czy warto? Oczywiście, i to każdą wersję. Prowlerzy są świetni, jedynym ich mankamentem jest niestety cena (zarówno w punktach jak i SWC).

A teraz coś, dla lubiących klimaty inkwizycyjne, kościelne itp. Zakon Naświętszej Maryi Panny od Noża, którego przedstawicielkami są Wielebne Mojry. Standardem wyposażenia dla nich jest ODD, i MULTI karabin. Za kilka punktów więcej możemy dokupić HMG, MULTI snajperkę, lekki granatnik E/M bądź deck hackerski (szturmowy), ewentualnie mianować jedną Mojrę Porucznikiem. Za kilka punktów mniej możemy dać jednej z sióstr zwykłego kombiaka i E/Mitter. No i (jak to zakonnice) są religijne, więc też nie bardzo skore do ucieczki.
Z Mojrami jest taki problem, że raz- są strasznie drogie, a dwa- są trochę mało uniwersalne. Bo niby fajnie, ODD, religijność i w ogóle, ale koleś ze snajperką i celownikiem wielowidmowym to dla nich śmiertelne zagrożenie. Jakkolwiek w Bakuninie bardzo lubię wystawiać wersję ze snajperką (jak i wersję Tesco- z MULTI karabinem).

Siostry w boju łatają (a przeciwników dobijają) Wielebne Uzdrowicielki (model dostępny tylko w limitowanej wersji Operation: Icestorm). Uzdrowicielka to lekarz polowy z przyzwoitym WIPem, religijny(jak na zakonnicę przystało) całkiem przyzwoicie opancerzony i uzbrojony (kombiak, strzelba abordażowa lub MULTI karabin, dodatkowo każdy profil ma Nanopulser). Niezrozumiałym tylko dla mnie jest, dlaczego nie ma ODD (jak każda inna Mojra, zwłaszcza, że może się z nimi linkować) tylko dużo słabszy mimetyzm. Dla mnie numer jeden jeżeli idzie o kogoś, kto ma łątać dziury w naszych żołnierzach i zawsze dla niej znajduję miejsce w rozpisce (Avicenny niestety jeszcze się nie dorobiłem).

Wielebne Strażniczki (to chyba całkiem zgrabne tłumaczenie "Reverend Custodier"?) to hackerki wyposażone w ulepszony deck hackerski, ODD i do wyboru: strzelbę abordażową lub też kombiaka z markerem (przenośna wyrzutnia rozstawialnych anten).Dodatkowo każdy z tych profili może być porucznikiem. W armii Bakunina hacker nr 1. W ogólnej- wolę wziąć tańszego Interventora (któremu trudniej usmażyć mózg).

Męską część Zakonu reprezentuje Grzechożerca- coś w rodzaju strażnika. Jego ulepszone odruchy pozwalają na oddawanie pełnej serii w turze reaktywnej (niestety, w aktywnej ma zawsze tylko jeden strzał). Wbudowany mimetyzm, przyzwoite umiejętności strzeleckie, religijność, dobry pancerz. Z broni HMG, MULTI snajperka, MK12 lub Spitfire. Osobiście jeżeli wystawiam to tylko tego z MK12 (drony z Total Reaction są tańsze i zawsze strzelają pełną serią, dlatego są lepsze)- ma sporą siłę ognia, ale nie kosztuje ani jednego punktu SWC.

Wszystkim zaś rządzi żelazną ręką Matka Wielebna Cassandra Kusanagi. Ma trochę lepszy profil zwykłej Mojry (czyli niezły pancerz, ODD, religijność oraz dodatkowo NWI będący w pewnym sensie odpowiednikiem dodatkowego punkty żywotności). Wyposażona jest w MULTI karabin z lekkim miotaczem ognia oraz granaty E/M. Jeżeli zdecydujemy się uczynić ją porucznikiem, dostajemy w nagrodę dodatkowy punkt SWC. Przydatna sprawa, ale Cassandra jest straszliwie droga i ciężko dla niej znaleźć miejsce. Że nie wspomnę o koszmarnym do składania modelu ;)

 Wisienką na czubku będzie ni pies ni wydra czyli Grenzer z Tunguski. Dlaczego ni pies ni wydra? Bo to taki trochę niedorobiony Intruder. MSV1, żadnego kamuflażu, kombiak z lekkim miotaczem ognia to podstawowy profil. Taki trochę bez szału. Dopóki nie spojrzy się, że każdy ma breaker pistol i V: Courage. I może mieć taniutki ręczny granatnik przeciwpancerny(patrz pierwsza część). Ewentualnie strzelbę abrodażową lub Spitfire czy MULTI snajperkę. Ewentualnie sensor (bardzo przydatna zabawka), ewentualnie może być porucznikiem. Czyli summa summarum nie taki najgorszy ten Grenzer (zwłaszcza jak się jeszcze dodatkowo spojrzy na jego wysoki BTS). No i ma fajowy model ;)

Tyle na dziś. Do zobaczenia jutro.
CZOŁGIEM!

poniedziałek, 6 lipca 2015

Poznaj samego siebie cz.1- lekka piechota

Witajcie.
"Trochę" mnie nie było, skupiłem się na graniu, przemalowywaniu armii, ponownie na graniu i ponownie na przemalowywaniu armii. Armia wciąż się maluje, najbliższe granie zapowiada się za dwa tygodnie, a ja przez ten zyskałem nieco doświadczenia i własnych przemyśleń odnośnie nomadzkich wojaków, którymi -się z Wami podzielić.
Przemyślenia będą podane na podobnym talerzu co seria "Poznaj swojego wroga" z przystawką w postaci zastosowania w dwóch obecnie dostępnych armiach sektorowych. Dla tych co trochę grają nie będzie to żadne odkrycie Hameryki ale Nomadzi to dość popularna armia (no dobra, w poprzednim sezonie to byłą zdaje się druga najpopularniejsza armia na świecie :P) więc myślę, że świeżakom może się taka seria artykułów przydać. Jadziem z koksem.

LEKKA PIECHOTA
Na początku- Nomadzi to nie PanOceania, która dobrze strzela. Nomadzi to nie Japończycy, gdzie prawie wszystko ma V:Courage i Sztuki Walki. Nomadzi to nie Tohaa gdzie wiele jednostek ma tak jakby dodatkowy punkt żywotności (pancerz symbiotyczny). Nomadzi to przeciętni wojacy, którzy są, no, przeciętni- co doskonale pokazują ich umiejętności i statystyki. Jeżeli lubisz dużo strzelać, to wybierz PanO. Jeżeli lubisz machać mieczem- wybierz Japończyków. Nomadzi są specyficzni- dobrzy we wszystkim czyli tak naprawdę w niczym.
Alguacile- to trzon armii Corregidoru. Zarówno w liście ogólnej jak i w tej armii sektorowej możemy wystawić ich nieograniczoną ilość. Charakterystyki nie powalają, ale stosunek ceny do jakości jest bardzo dobry. Można ich doposażyć w pełen przekrój ciężkiej broni- CKM, ręczny granatnik przeciwpancerny (jakoś tłumaczenie "missile launcher" jako wyrzutnia pocisków źle mi wygląda, skoro mamy swojski RGPpanc), lekki granatnik czy MULTI snajperkę. Dodatkowo możemy ze zwykłych trepów zrobić niezwykłych- sanitariusza, wysuniętego obserwatora (który dodatkowo biega z rozstawianymi antenami- bardzo przydatna rzecz, zwłaszcza w liście ogólnej), hackera ze zwykłym deckiem czy Porucznika. Na pewno warto mieć kilku w armii- zapewniają tanie rozkazy a od biedy mogą i powalczyć.
Alguacil Vortex Lupe Balboa- to spec-ops wywodzący się z regimentu Alguacili. Trochę lepsze staty, mimetyzm oraz możliwość wykonywania celów misji. Dodatkowo V:Dogged, które zwiększa jej przeżywalność. Ze sprzętu tradycyjny kombiak, panzerfaust to na długi zasięg, nanopulser na krótki a do uników granaty dymne- Daenerys (trochę podobna i ze smokiem na ramieniu biega :P) to dziewczyna przygotowana na każdą okazję. Kosztuje prawie półtora raza tyle, co zwykły Alguacil, ale jest warta każdego punktu, zwłaszcza w sektorówce Corregidoru, poprzez możliwość wystawienia jej w linku zwykłych Alguacili, co znacząco zwiększa jej skuteczność bojową. W liście ogólnej już tak nie błyszczy, ale wciąż jest solidnym wyborem który warto wziąć pod uwagę.
Tomcaty- jednostka ratownictwa i zabezpieczenia to kolejna formacja z Corregidoru. Za niemal dwa razy więcej punktów dostajemy spadochroniarza z drugim poziomem AD (czyli możliwością wyjścia z dowolnej krawędzi za wyjątkiem tej należącej do przeciwnika) i o jedno oczko wyższym BSem. Standardowo biegają z kombiakiem i lekkim miotaczem ognia, ale możemy doposażyć ich w D.E.P. (jednostrzałowa broń przeciwpancerna), E/mitter i minyprzeciwpiechotne bądź też rozstawianą antenę. A jakby tego było mało, to można też wystawić inżyniera lub lekarza- do tych specjalistów z kolei możemy dokupić zrobotyzowanego pomocnika, który będzie pomagał w naprawach ludzi lub sprzętu.Czy warto tyle płacić po to, żeby wyjść z krawędzi? Mam tutaj mieszane uczucia. Spadochroniarze są fajni, ale za kilka punktów więcej możemy kupić Hellcata, który skacze w dowolnym miejscu na stole, ma lepsze statystyki, większą przeżywalność i ogólnie jest lepszy. Za Tomcatami przemawiają tylko specjaliści- lekarz lub inżynier w odpowiednim czasie wychodzący z krawędzi może zmienić los bitwy na własną korzyść.
Sierżant Tomcatów Carlota Kowalsky- to trochę lepszy inżynier w stosunku do powyższych. Za więcej punktów dostajemy większe szanse przeżycia, większe szanse wykonania zadania i większe szanse ubicia kogoś. Jeżeli idzie o przydatność- Carlotę warto rozważyć jeżeli mamy mało broni przeciwpancernych (oprócz standardowego kombiaka z lekkim miotaczem ognia ma dodatkowo ADHL, więc można śmiało po prostu zakleić wrażego TAGa skutecznie wyłączając go z walki). A ponadto to fajny model, ale wciąż Hellcaty są moim zdaniem lepszą opcją.
Moderatorzy z Bakunina- to nie wojsko a raczej policja. Źle wyszkoleni, Źle wyposażeni. Źle walczący. Z ciężkich broni tylko spitifre, lekki granatnik i MULTI snajperka. Ewentualnie sanitariusz, hacker (jedyny hacker z normalnym deckiem w sektorówce Bakunina) lub porucznik. Tak naprawdę to jednostka zapewniająca tanie rozkazy i niewiele więcej. Oczywiście, grając Bakuninem można się uprzeć i grać na linku Moderatorów, ale sens tego jest mocno taki sobie (nawet pełny link strzela gorzej niż przeciętna trochę lepsza piechota innych armii). Wybór broni ciężkich też mocno ogranicza użyteczność tej jednostki- krótko mówiąc, to oddział którego głównym zadaniem jest dawanie tanich rozkazów i niewiele więcej ponad to.
Daktari- jednostka, którą można wystawić zarówno w liście ogólnej jak i każdej z dostępnych sektorówek. Lekarz polowy o przeciętnych umiejętnościach zarówno chirurgicznych jak i bojowych. Relatywnie niedrogi (i jakże pocieszny, zwłaszcza wersja pin-up) model do wypełniania misji. Jeżeli koniecznie nastawiamy się na leczenie- lepiej wziąć Wielebną Uzdrowicielkę (która z kolei jest niestety ponad dwa razy droższa).
Clockmaker- Zegarmistrze z Bakunina również są dostępni zarówno w ogólnej jak i obu sektorówkach ale to już zupełnie inna para kaloszy w stosunku do daktari. Są świetnymi niedrogimi inżynierami- przydatni zarówno przy wykonywaniu misji jak i naprawianiu uszkodzonego sprzętu. Bardzo dobry stosunek umiejętności do kosztu- jeżeli chciałbyś grać na TAGach lub REMach, koniecznie weź też Zegarmistrza.
Zoe i Pi-well- to specjalny "oddział" Zegarmistrzów- Zoe oprócz bycia inżynierem jest również hackerem, a drugą częścią zespołu jest mały REM Pi-well, który zajmuje się mokrą częścią roboty. Pomimo moich szczerych chęci jakoś nie mogę się do nich przekonać- z jednej strony fajnie, bo Zoe jest i świetnym inżynierem i nienajgorszym hackerem, Pi-well to niezły straszak, bo pomimo combi ma zestaw umiejętności pozwalających na trafianie dowolnego celu z modyfikatorem zaledwie -3, to jednak całość wychodzi dość drogo. Na dodatek Pi-well nie może wykonywać za Zoe celów misji, co ogranicza jego użyteczność.
Securitate- jednostka bezpieczeństwa Tunguski, na chwilę obecną dostępna tylko w liście ogólnej. Bardzo dobre statystyki, wbudowana antena, Szósty Zmysł drugiego poziomu, Kombiak z lekką strzelbą. Możliwość wykupienia CKMu lub MULTI snajperki. Możliwość ulepszenia żołnierza do sanitariusza, hackera ze standardowym deckiem lub Porucznika. Wszystko pięknie. Aż chciałoby się wystawiać na pęczki. Dopóki nie spojrzy się na abstrakcyjny koszt. Jednostka jest przebajerzona- za dużo sprzętu i umiejętności na czymś, co ma przeżywalność ponad dwa razy tańszego Alguacila. Szkoda, bo bardzo lubię design tej jednostki, ale obawiam się, ze dopóki nie wyjdzie sektorówka Tunguski to moi dzielni Securitate będą porastać kurzem na półce.
Interventorzy z Tunguski- najlepsi hackerzy Ludzkiej Sfery. Umiejętności bojowe na poziomie przeciętnego Alguacila, ale jeżeli idzie o cyberwalkę, to nie ma nikogo lepszego- najwyższy atrybut WIP w grze (u hackera), ulepszony deck i tarcza biotechnologiczna na najwyższym poziomie. Draniom ciężko usmażyć mózg. Dwie opcje uzbrojenia- albo strzelba abordażowa albo kombiak. Dodatkowo można dokupić za śmieszne punkty samobieżny repeater. Jeżeli chciałbyś pobawić się w hackowanie, to bierz jednego albo i dwóch, bo nikogo lepszego do tej roboty nie znajdziesz.

Tyle na dziś, jutro segment średniej piechoty.
CZOŁGIEM!

wtorek, 31 marca 2015

Poznaj swojego wroga cz.4- REMy

Witajcie.
Umówmy się- ALEPH REMami stoi. Nawet podstawowa cheerleaderka (dla tych, co nie wiedzą- najtańszy żołnierz, który ma dawać rozkazy innym, ważniejszym jednostkom) to REM. REMów mamy całą mnogość, od bardziej bojowych po rozkazodajne. I tak oto:
Roboty taktyczne Dakini to własnie ta podstawowa cheerleaderka. Są tani i można ich wystawić sporo. Wyposażenie- combiak (do którego można podczepić lekki granatnik), HMG, MULTI snajperka- czyli to samo, co ma przeciętna lekka piechota innych armii. Do tego profil paramedyka (chociaż powinno to być raczej coś w rodzaju parainżyniera :P). Statystyki nie są powalające, strzela to przeciętnie, unikać nie ma tym sensu (ze względu na niski poziom PH i jeszcze dodatkowo karę za bycie REMem) ale jest niedrogie, daje rozkazy a przeżywalność zwiększa wbudowany mimetyzm.
Wariacją na ich temat są Garudy. O oczko wyższe umiejętności strzeleckie i PH, combat jump (czyli wejście na stół z okrągłego wzornika) i trochę bardziej skąpe uzbrojenie- combi, HMG lub strzelba abordażowa. Koszt prawie dwa razy wyższy, więc trzeba się zastanowić (zwłaszcza, że to nie jedyni spadochroniarze tej frakcji).
Ciutkę większymi od nich są reboty DALETH. Statystyki równie (mało) imponujące (poza większą sylwetką), wbudowany combiak i sniffer, na pokładzie dodatkowo antena (czyli, z angielskiego, repeater). Z umiejętności to deaktywator (do wyłączania min), obserwator artylerii, sat-lock, sensor i jeszcze ulepszona wspinaczka. Czy warto? Niby fajne połączenie skilli dla robota wsparcia, ale tak po prawdzie, to mając Asurę z MSV3 to ani sniffer ani deaktywator nie jest potrzebny. Plusem jest to, że jest relatywnie niedrogi.
Reboty LAMEDH to również samobieżne anteny z wbudowanym mimetyzmem, snifferem i jeszcze latarką, którą mogą dać przeciwnikowi po oczach. Niby można oczywiście z braku laku coś tam pokombinować z tym snifferem czy latarką, ale prawda jest taka, że to (prawie) najtańszy rozkaz we frakcji.
Reboty SAMEKH to nic inne to jak jeżdżąca artyleria- samo z siebie strzela przyzwoicie, ale pazurki pokazuje dopiero przy wsparciu obserwatora artylerii lub hackera z odpowiednim deckiem, a to z tego powodu, że w bój zabiera ze sobą wyrzutnię pocisków kierowanych. Nie jest jakoś super przeżywalny (nie ma nawet mimetyzmu), ale jego zadaniem jest wyciągać pochowanych w trudnych miejscach drani. A na dodatek jest niedrogi więc warto się zastanowić (ale uwaga, to jednostka trudna w użyciu, ze względu właśnie na potrzebę dobrego zagrania obserwatorem i/lub hackerem).
Reboty ZAYIN to REMY defensywne. Pamiętacie jak w którejś części "Obcego" rozstawiali takie automatyczne karabiny, które pruły do wszystkiego co się rusza? ZAYIN ma podobne zadanie, gdyż strzela tak samo w turze aktywnej jak i reaktywnej (dzięki zasadzie Total Reaction). A wisienką na czubku jest celownik 360 stopni, pozwalający widzieć wszystko dookoła. No i wspina się przyzwoicie dzięki lepszej wspinaczce. Koszt spory, ale wart rozważenia.
Proboty to największe z REMów. To kolejna samobieżna antena, ale posiada też cechę Bagażu, która zwiększa nam próg ucieczki oraz (w przypadku przeżycia do końca bitwy) daje dodatkowe punkty. Najtańsza wersja dodatkowo ma wbudowany zbieracz min, pozwalający w miarę bezboleśnie usnąć miny przeciwnika. Trochę droższa jest wersja z EVO repeaterem, niezwykle przydatna przy dużej ilości skoczków. A najdroższa to wersja, umówmy się, bojowa- z combi i total reaction. Czego zupełnie nie rozumiem, bo przy nowych zasadach ognia zaporowego mamy ten sam efekt przy nieco tylko gorszych statystykach.
Teraz coś mniejszego. Yudboty to pomocnicy lekarzy i inżynierów, którzy mogą połatać podziurawionych żołnierzy i pospawać uszkodzony sprzęt, nie narażając się na kulkę. Są tani i bardzo ułatwiają życie. Tutaj nawet nie ma co się zastanawiać.
Przy opisie lekkiej piechoty zapomniałem wspomnieć o jednym. Otóż Funkcjonariusze Deva posiadają profil, który umożliwia im wzięcie na pole bitwy robota wyposażonego w ciężki miotacz ognia (a jak mógłby się taki nazywać, oczywiście Devabot). Za parę punktów więcej zyskujemy dużą łezkę, więc to coś, nad czym warto się zastanowić.
A na koniec coś, co podłączył bym pod kategorię REMów, ale dziwnym trafem, CB nie ujęło tego w żadnej z nich. Coś, co posiada jeszcze tylko Kombinat, a mianowicie Netrody- twory, których zadaniem jest zbieranie informacji dla SI, a w praktyce działa to w ten sposób, że dają rozkaz i nic ponadto. Na dodatek muszą wychodzić z dużego wzornika (ale w przeciwieństwie do zwykłych spadochroniarzy, jak wypadną za stół to są po prostu tracone). Ale ale. Pamiętacie Posthumanów? Jak jeden z Proxies zginął to cała jednostka szła się kochać. Netrody pozwalają olać tą zasadę i po prostu świadomość Posthumana przeskakuje przez nie z powrotem do SI (skąd może przeskoczyć do innego Proxy). Bardzo fajna jednostka i najtańszy rozkaz we frakcji.

Jeszcze tylko dwie kategorie, które wrzucę do jednego wora, ale to już jutro.
CZOŁGIEM!

poniedziałek, 30 marca 2015

Poznaj swojego wroga cz. 3- ciężkie i najcięższe

Witajcie.
Jako, że ciężkiej piechoty w ALEPHie jest jak na lekarstwo, zdecydowałem się wrzucić do tego posta jeszcze jedynego TAGa, dostępnego dla tej frakcji. No i to chyba będzie dobre miejsce na opisanie jednostki, dla której zdecydowałem się również i na tą frakcję. Ale po kolei

CIĘŻKA PIECHOTA
Achilles- model-legenda, jedna z ikon całego systemu, bo któż nie kojarzy pociesznego blondaska a'la Johnny Bravo, z rozwianą czupryną (rodem z reklamy szamponu) i wielkim mieczem w łapie? Nawet druga ręka wygląda tak, jakby poprawiała włosy ;) Model, który przez długi okres czasu był znienawidzony przez przeciwników ALEPHu, ponieważ twórców poniosła nieco fantazja i zrobili one many army wyjętego żywcem z systemów GW. A jak to wygląda teraz? Do wyboru profil z MULTI rifle'm lub spitfire'em, do tego obowiązkowy nanopulser i wybuchowa broń do walki wręcz. ODD, Sztuki Walki czwartego poziomu, drugopoziomowa Kinematyka ułatwiają się dopchanie do zwary, w czym nasz heros spot Troi przeoduje (dzięki kombinacji umiejętności i sprzętu a także prawie najwyższej w grze charakterystyce CC). Strzela lepiej niż większość snajperów, unika lepiej niż cokolwiek innego w grze, w walce wręcz widywałem TAGi, które zadają mniejsze obrażenia. Wysokie wartości obu pancerzy i TRZY punkty żywotności. Tak, TRZY PUNKTY. Nie żadne NWI, Dogged, TRZY punkty w profilu. A wady? Jako ciężka piechota jest oczywiście hackowalny, do tego frenzy no i najważniejsza- ogromny koszt punktowy, a na dodatek wersja ze spitfire'em ma absurdalny koszt w SWC.

Ajax, kolejny bohater spod Troi. Prześwietny model z wielkim młotem (obok Atalanty to mój ulubiony "grecki" model). Biega z dwoma combiakami i obowiązkowym nanopulserem, ciężkim pistoletem przeciwpancernym i bronią EXP do walki wręcz. Wysoka wartość walki wręcz i Kinematyka drugiego poziomu czynią go oczywistym klepaczem. A wisienką na czubku są berserk i Natural Born Warrior, pozwalający mu wyłączyć Sztuki Walki (dowolnego poziomu) przeciwnika z którym walczy. No i jeszcze wszechobecne NWI. Koszt? Połowa tego co Achilles. Główną wadą jest rozmiar (sylwetka 5), przez co ciężko będzie go schować (zwłaszcza, że nie ma ODD).

Asura to pięść samego ALEPHu. Solidnie wyposażona (w MULTI karabin lub spitfire, do tego nanopulser), solidnie opancerzona, z dobrymi statystykami, NWI i zabawką unikatową w skali gry- celownikiem wielowidmowym trzeciego poziomu (oprócz niej mają go jeszcze tylko PanOceania i, zdaje się, Kombinat) całkowicie olewającym wszelkie kamuflaże- po prostu wskazuje wzornik a on (z reguły) umiera. Dodatkowo można wyposażyć ją w ulepszony deck hackerski (jako jedyny na chwilę obecną model a całej armii). A koszt? No cóż, Asura ma koszt porównywalny do Achillesa, ale osobiście uważam, że dla MSV3 warto go ponieść.

TAG
ALEPH na dzień dzisiejszy posiada tylko jednego TAGa, Maruta. Czy wyróżnia się czymś specjalnym na tle TAGów innych frakcji? Na pewno nie statystykami, ponieważ wiele ciężkich TAGów ma podobne. Wyposażeniem? ECM to pewien standard, MSV2 jest bardzo przydatne (chociaż szczerze mówiąc trochę dziwi, jeżeli spojrzy się na broń, jaką jest HMG, nanopulser i ciężki miotacz ognia). Czymś, co wyróżnia Maruta od innych tagów jest możliwość mianowania go porucznikiem, dzięki czemu dostajemy umiejętność Strategos 3 poziomu (a to ma, o ile pamięć mnie nie myli, tylko Saladyn w armii Haqqislamu, czyli umiejka jeszcze rzadsza niż MSV3). Czy warto? Kto co lubi. Na małe punkty jest za drogi, na większe- to już kwestia gustu (ja osobiście uwielbiam wszelakie TAGi ale zauważyłem, że nie są zbyt popularne).

TRZY W JEDNYM
Od początku dość enigmatycznie piszę, że o jednej jednostce napiszę kiedy indziej. No, a że powyższe sloty nie są zbyt wypchane, więc to będzie dobre miejsce. Czysta kwintesencja ALEPHu jako sztucznej inteligencji. Jeżeli oglądaliście "Matrixa", to z pewnością pamiętacie, jak Agent Smith mógł przejmować kontrolę nad ciałami ludzi. Posthumans działają dokładnie tak samo. Jednostka składa się z dwóch lub trzech ciał, które napędza jedna wola. I tak do wyboru mamy:
Proxy mk.1- lekka piechota, do wyboru inżynier, hacker lub lekarz. Pukawki to combi i nanopulser, a przeżycie ułatwia mimetyzm i NWI. Świetny (i niedrogi) klikacz, z 15 WIPa.
Proxy mk.2- zwiadowca z termooptyką, infiltracją i NWI. Może być hackerem ze strzelbą lub też snajperem z MULTI snajperką.
Proxy mk.3 to typowy szturmowiec. Spitfire, nanopulser, wysoki pancerz, dwa punkty żywotności.

Jednostka jest o tyle skomplikowana, że ma specyficzne zasady aktywacji. Ale jest kwintesencją ALEPHu (przynajmniej dla mnie) i z niecierpliwością czekam na sektorówkę, w której będę mógł wystawić więcej niż jeden oddział.

Tyle na dziś.
Czołgiem!

sobota, 28 marca 2015

Poznaj swojego wroga cz.2- średnia piechota

Witajcie.
Lekką piechotę mamy rozpisaną, czas na średnią. Tutaj wybór jest dosyć skąpy, raptem 6 jednostek, w tym pięciu bohaterów imiennych. W boj, jak to mawiali żołnierze Armii Czerwonej.

Snajper Agema to, jak to snajper, jednostka wsparcia piechoty. Z dostępnych broni ma zarówno MULTI snajperkę jak i wyrzutnię rakiet, a dodatkowo dostępny jest profil z MK.12, który pomimo, że jest bronią raczej średniego zasięgu, jest- dzięki nowej zasadzie ognia zaporowego, świetny w ataku jak i defensywie (Agema z tą bronią ma wbudowany X-Visor, pozwalający mu na olewanie kar za długi zasięg). Jak każdy szanujący się snajper ma celownik wielowidmowy drugiego poziomu, bardzo dobre umiejętności strzeleckie oraz pancerz na poziomie Devy. Do tego V: Courage, dzięki któremu w krytycznym momencie nie spanikuje. A wady? Brak jakiegokolwiek kamuflażu, choćby mimetyzmu. Niemniej jeżeli idzie o snajperów to chyba najlepszy wybór- jest relatywnie niedrogi i dobrze strzela, a o to w tym chodzi.

Atalanta to taka ulepszona wersja zwykłej Agemy. Co prawda straciła V: Courage, ale za to ma podbite o jedno oczko umiejętności strzeleckie i wyższy o klasę pancerz biotechnologiczny, ale na dodatek na pole bitwy przynosi ze sobą przeuroczego króliczka, który podbija jej BS o dalsze trzy. Czy warto? Z jednej strony na optymalnym zasięgu snajperki szanse na trafienie (nawet przeciwnika w coverze) to aż 70%, ale z drugiej koszt horrendalny, prawie półtora raza tyle co zwykłej Agemy. Model świetny(zwłaszcza królik), ale na mniejsze punkty raczej bym jej nie brał.

Thorakitai, z jednej strony średnia piechota, z drugiej aż się proszą o to, żeby być cheerleaderkami. Przede wszystkim są tani- na poziomie szeregowej piechoty Haqqislamu-a to w przypadku ALEPHu jak za darmo. Wyposażeni w wizjery 360 stopni, pozwalające widzieć dookoła własnej osi mogą być przydatni w defensywie. Podstawowym wyposażeniem jest pistolet maszynowy, wersje  uzbrojone w combi, lekką wyrzutnię rakiet czy spitfire są już droższe. W defensywie przydatne mogą być również granaty błyskowe, które na wyposażeniu ma większość profili. Dodatkowym atutem może być ulepszenie zwykłego Thorakitai do "klikacza" (inżyniera, zwiadowcy lub sanitariusza). Przyzwoity pancerz, bardziej niż przyzwoite umiejętności strzeleckie to dodatkowe atuty. Wady? Frenzy, o którym już pisałem w przypadku skoczków.

Nessaie Alke, chorąży Thorakitai (chociaż właściwie chorąża :P) ma wszystkie zalety oddziału, z którego pochodzi. Za koszt dwa razy wyższy co zwykłego szeregowca dostajemy o oczko wyższy BS, o klasę wyższy BTS, trochęwięcej CC i WIPa, spitfire, naopulser i V: Courage. Czy warto dopłacać? Jej popularność świadczy o tym, że tak (choćby ze względu że jest to chyba najtańszy w SWC model ze spitfire'em).

Patroklos, towarzysz i przyjaciel Achillesa (o którym będzie mowa kiedy indziej) to chyba najmniej popularny ze wszystkich grackich herosów, obecnych w Stalowej Falandze. Z jednej strony wysoka wartość CC, Sztuki Walki trzeciego poziomu, pierwszopoziomowa kinematyka, ODD, holoprojektor pierwszego poziomu, i jeszcze wisienka na czubku w postaci NWI. Z drugiej taki sobie WIP, takie sobie PH a pancerz też taki sobie. Na pole bitwy idzie z karabinem MULTI lub spitfire'em, nanopulserem i granatami dymnymi. Do walki wręcz broń EXP zmuszająca przeciwnika do trzech rzutów na pancerz. No i koszt, który (przy braku tanich cheerleaderek) chyba przewyższa jego zalety, czyniąc trochę nieopłacalnym.

Thrasymedes, model dostępny tylko w minidodatku Dire Foes. Jest specjalistą (czyli mówiąc bardziej po ludzku, "klikaczem") wyposażonym w ODD oraz wizjer 360 stopni. Do wyboru pistolet maszynowy, nanopulser i granaty błyskowe (a do tego infiltracja) bądź też pistolet maszynowy, lekka wyrzutnia rakiet, nanopulser i granaty błyskowe (tutaj już bez infiltracji, ale w Stalowej Falandze może tworzyć grupy operacyjne). Strzela nie lepiej niż zwykły szeregowiec dowolnej jednostki ALEPHu, wysoka wartość walki wręcz ale brak Sztuk Walki na jakimkolwiek poziomie jakiegoś szału nie robią. Przeciętny WIP, przeciętne PH,  dość dobry pancerz. Szczerze mówiąc- patrząc po statystykach i koszcie, są lepsze opcje.

Puff, to tyle. Jak znajdę chwilę czasu to może jeszcze dzisiaj wrzucę posta o ciężkiej piechocie (raptem trzy modele więc powinno się udać).

Czołgiem!

piątek, 27 marca 2015

Poznaj swojego wroga, cz. 1, lekka piechota

Czołem.
Trochę mnie nie było, przez ten czas sporo się wydarzyło a najważniejszym wydarzeniem jest wydanie (w końcu!) oficjalnego buildera do Infinity, czyli ARMY V. Oprócz zmian wizualnych (w tym uroczej asystentki) mamy prawie wszystko to, co było w starym builderze. Prawie. Bo wciąż nie ma zakładek do tworzenia spec-opsów (jest to o tyle irytujące, że aktualnie gram kampanię, mam parę parę wolnych punktów a nijak tego spec-opsa złożyć nie mogę...). Kto chce, sobie sprawdzi, kto woli kalkulator i kartkę papieru też niech lepiej sprawdzi, ponieważ pozmieniały się trochę koszty niektórych jednostek. Ale to tylko taka wzmianka, ponieważ dzisiejszy post będzie pierwszym z cyklu przybliżającego największego wroga Nomadów czyli ALEPHu. Zaznaczam, że opieram się głównie na statystykach, umiejętnościach, sprzęcie i własnych przemyśleniach, albowiem ALEPHem nie zagrałem ani razu a przeciwko niemu tylko raz. Niemniej jednak postaram się być jak najbardziej rzetelny i opisać wszystko tak, jak to widzę (po suchych statystykach, skillach i sprzęcie).

Trochę fluffu

ALEPH to Sztuczna Inteligencja spajająca Ludzką Sferę w całość. Bez niego wszystkie systemy planetarne zostałyby pozbawione komunikacji między sobą a podróże kosmiczne byłyby utrudnione jeżeli nie niemożliwe. ALEPH to odpowiednik Wielkiego Brata- widzi wszystko, wie wszystko, ale w przeciwieństwie do swojego książkowego odpowiednika nie jest tyranem trzymającym ludzkość w ucisku a cichym doradcą, pomagającym w życiu. Pomaga rozwiązywać problemy polityczne, ideologiczne i naukowe. Krótko mówiąc, najbliższy przyjaciel człowieka. Bardzo zazdrosny przyjaciel, ponieważ jego Sekcja Sytuacji Specjalnych (czyli, nie czarujmy się, siły zbrojne) zwalcza wszelkie przejawy innej sztucznej inteligencji (ale nie tylko).
Tyle fluffu, do rzeczy.

Lekka piechota ALEPHu
Podstawową lekką piechotą ALEPHu są Funkcjonariusze Deva. Chociaż figurują jako lekka piechota, to ich statystyk nie powstydziłby się przedstawiciel średniej piechoty z dowolnej innej armii. Strzelają na poziomie standardowego szeregowca PanOceanii (czyli lepiej niż inni zwykli szeregowcy), świetny WIP, dość wysokie wartości obu pancerzy. Z unikaniem kiepsko, no może nie koniecznie kiepsko ale przeciętnie. Uzbrojenie to standardowy combiak i nieco mniej standardowy nanopulser. Dodatkowo możemy dokupić bota z ciężkim miotaczem ognia, wyposażyć Devę w spitfire, dać deck hackerski albo wyposażyć w świetną obecnie umiejętność Sensor. No i każda Deva ma coś w rodzaju drugiej rany, czyli NWI. ALe te wszystkie zabawki mają swoją cenę- Devy nie bardzo się nadają na cheerleaderki, ponieważ kosztują ponad dwa razy więcej niż ich odpowiedniki w innych armiach.

DO segmentu lekkiej piechoty należą również Ekdromoi, spadochroniarze ALEPHu. To również ciekawostka, ponieważ w większości armii spadochroniarze to raczej piechota średnia. Dobrze się klepią (wysoka statystyka CC i Sztuki Walki trzeciego poziomu, do tego broń AP lub DA), do tego super jump, pozwalający na dalsze skoki (oraz zwiększający szanse na nieskręcenie sobie karku po upadku z wysokości) oraz wchodzenie na stół z okrągłego wzornika zwiększają szanse na to, że spadochroniarze do tej zwary się doczłapią. Broń- standardowy combiak i nanopulser, można dokupić HMG, strzelbę abordażową, chain rifle i deck hackerski (w tym przypadku szturmowy). Koszt porównywalny do innych spadochroniarzy. Wadą jest to, że mają zasadę frenzy, czyli po zabiciu pierwszego wroga świrują i muszą przeć do najbliższego przeciwnika.
Oficerem Ekdromoi jest Diomedes. Oprócz powyższych umiejętności posiada jeszcze NWI, trochę wyższe statystyki i ciutkę inne wyposażenie (MK12, nanopulser, pistolet szturmowy i broń DA do walki wręcz). Koszt- półtora zwykłego.

Kiepsko trochę, bo tylko tyle zwykłych trepów. Pozostałe jednostki to spece. I tak:
Daktyle, jednostka wsparcia Stalowej Falangi (czyli formacji szturmowej ALEPHu) to grupa inżynierów i lekarzy. Wyposażeni w combi, wyrzutnię kleju, flamenspeer, ładunki wybuchowe, granaty nimbus, dwa pistolety szturmowe, do wyboru do koloru. No i Dogged- namiastka dodatkowej rany (dopóki ładujesz rozkazy, dopóty koleś nie umiera, chyba, że dostanie kulkę). Niby dobry klikacz, ale jeżeli skonfrontuje się go z Sophotectką wypada trochę blado. Dopłacasz parę punktów, ale dostajesz wyższy pancerz, wyższą wartość WIP i NWI. Broń to niestety tylko combi i ładunki wybuchowe, ale nie można mieć wszystkiego.

Lista ogólna ALEPHu może wynająć w swych szeregach Autoryzowanego Łowcę Nagród, będącą takową Mirandę Ashcroft i dziennikarza. Ale może też poszaleć i oprócz zwykłego warcora wystawić (z ponadośmiokrotną! przebitką) Thamyrisa. Oprócz tego, że jest dziennikarzem drugiego poziomu (co przydaje się tylko i wyłącznie w kampanii) jest również hackerem ze standardowym deckiem hackerskim. Oprócz wszechobecnego w ALEPHie nanopulsera posiada jeszcze marker, czyli dwustarzałową wyrzutnię anten (jakkolwiek głupio to brzmi). Do postrzelania na trochę dalsze zasięgi tylko pistolet szturmowy. Szczerze mówiąc niby hacker, niby ma NWI, niby marker i w ogóle, ale ani kluczowe staty (czyli WIP i BS) jakiegoś szału nie robią, a i hackerów można znaleźć lepszych. Pancerz też nie za wysoki- jednostka klimatyczna ale jak dla mnie to jego jedyna wartość.

Tyle na dzisiaj. Została jeszcze jedna jednostka z tego segmentu, ale o niej opowiem na samym końcu jako (przynajmniej dla mnie) najciekawszej z całej armii.
Czołgiem!

niedziela, 22 lutego 2015

Botox

Witajcie.
Jakiś czas temu mój stały sparring partner (pozdro Ranger) przy jednej z gier według zasad YAMS powiedział, że "nikt nie maluje cywili". Zasadniczo ciężko nie przyznać mu racji- co prawda zarówno zasady ITSowe (czyli oficjalne) jak i YAMSy (czyli nieoficjalne) wymagają obecności cywila, to jednak bardzo często widuje się model albo niepomalowany, albo dodany do Operation: Icestorm znacznik cywila (a ciężko mi kartonowe kółko nazwać modelem, choćbym się bardzo starał), albo zwykłe proxy. Pomalowanego cywila, czy raczej cywilkę, widziałem tylko raz. A i to dlatego, że nie była ona cywilem tylko czymś innym (zdaje się PanOceańskim lekarzem).

A że aktualnie gramy kampanię, gdzie jedną z kluczowych postaci jest dziennikarz(ułatwiający w znaczny sposób zdobywanie kolejnych poziomów doświadczenia), to wypadałoby go jakoś zorganizować. Oryginalny model jest lekko nieosiągalny, ale na szczęście Corvus Belli w swojej wspaniałości do Operation: Icestorm dodało model CSU. Który nie dość, że jest cywilem to jeszcze w dłoni trzyma coś, co od biedy można by uznać za kamerę.

Pamiętacie z pewnością moje boje z oczami? Zdecydowałem się skorzystać z podpowiedzi innego znajomego i wziąłem się za twarz od drugiej strony. Najpierw bazowy kolor, potem oczy. Wszelkie niedoskonałości poprawione bazowym kolorem, potem wash i rozjaśnienia. Panna ma minę w stylu "Co tu się kur&a dzieje?" co jest celem zamierzonym (jeno źrenice mi się trochę rozjechały, ale to widać było dopiero na zdjęciu,a że laska w sumie skończona, to i poprawiać tego nie będę bo znając mnie pewnie bym zepsuł). Ale największą uwagę przyciągają...

... o dziwo, nie cycki, chociaż to zawsze mile widziany dodatek.

Największą uwagę przypominają nawalone botoxem usta. Z jednej strony- wkurzam się, bo mi to strasznie nie wyszło. Z drugiej jednak strony, jeżeli uznamy, że jest to jakaś dwudziestodrugowieczna Oprah Winfrey, to botox jest jak najbardziej na miejscu ;)

Z wysokości metra czy nawet pół metra wygląda bardzo dobrze (szczególnie jestem zadowolony z czerni na rajtach, bo wyszło mi to prawie tak, jak sobie założyłem). Jeżeli ktoś będzie się przyglądał z bardzo bliska dojrzy rozmazaną szminkę i lekkiego zeza. Ale kto by się tym przejmował ;)
Powitajcie brawami Winnifredę Oprey ;)


Opaskę chciałem zrobić różową, ale po zmieszaniu czerwieni z bielą zamiast różu wyszło mi bordo, więc poszedłem na łatwiznę i wziąłem błękit ;)

Podstawka jest prawie-że-skończona. Pójdzie na nią jeszcze tylko trawka elektrostatyczna. Jednak muszę po nią pojechać do domu, więc jeszcze trochę musi poczekać.

Czołgiem!

niedziela, 15 lutego 2015

Z poradnika młodego modelarza cz.2: PĘDZLE

Witajcie.
Trochę czasu upłynęło od ostatniego posta, w którym pojawił się Smutny Edzio z jego nieszczęśliwą miną. Niestety, tak się składa, że obecnie czas na malowanie posiadam tylko w wekendy, ale po ciężkiej tygodniowej harówie trochę jakby chęci mniej do tego. I tak moje armie wciąż straszą szarym plastikiem/metalowym metalem/białojakąś żywicą (zależnie od systemu). W końcu zmobilizowałem się dziś do popaćkania farbą tego i owego, spojrzałem na stojak i naszła mnie myśl.
Myśl o tym, że są pędzle i pędzle. Jedne mogę używać przez X lat i wyglądają jakby wyszły prosto z fabryki a inne rozjeżdżają się zaraz po zamoczeniu w farbie- lub co gorsza w wodzie. Dlatego postanowiłem się podzielić z Wami moim własnymi i osobistymi przemyśleniami na temat pędzli różnych firm, jak się nimi maluje, jak się zachowują i tak dalej i tak dalej. Jedziemy z koksem.

Natural czy syntetyk?
Pierwsza moja figurka pomalowana kiedykolwiek, śmiejcie się lub nie, była malowana zaostrzoną zapałką. Ja na ówczesne możliwości wyszła całkiem przyzwoicie. Nie było oczywiście mowy o cieniowaniu, freehandach czy innych zaawansowanych technikach, ale kolory były nałożone w miarę równo, w miarę cienką (o ile to możliwe w wypadku farb olejnych) warstwą i spojrzenie na nią nie wypalało oczu.
Potem odżałowałem piątaka wyżebranego od rodziców i kupiłem sobie pędzel. Gościu w sklepie pyta mnie o rodzaj włosia- naturalne czy syntetyczne. Nie wiedziałem co wybrać, więc wybrałem naturalne. I tak tym naturalnym malowałem przez następne 17 lat i nawet mi do głowy nie przyszło, żeby kupić syntetyk.
Aż pewnego pięknego dnia ubiegłego roku poszedłem zaopatrzyć się w pędzle. Traf chciał, że akurat skończyły się naturalne i były tylko syntetyki. Chcąc nie chcąc kupiłem co było, zabrałem się za malowanie i wiecie co? NIC. Nie ma absolutnie żadnej różnicy. A w każdym bądź razie dla tak niedzielnego malarza jak ja. Więc tak naprawdę jest to kwestia preferencji, czy wolicie wyciągać zwierzątkom włosy z ogona czy zatruwać Matkę Naturę odpadami po tworzywach sztucznych. Maluje się dokładnie tak samo.

Mag-Pol
Chyba większość z Was rozpoczynała zabawę z malowaniem od pędzli Mag-Pola. Duża rozpiętość grubości pędzla, powszechna dostępność i co najważniejsze- są chyba najtańsze na rynku. Przez długi czas bardzo dobrze mi się malowało Mag-Polami, ale w pewnym momencie coś się stało. Początkowo mogłem malować takim pędzlem przez dwa-trzy lata, ale od jakiegoś czasu ich wytrzymałość spadła. Miesiąc, góra dwa to max co udało mi się wyciągnąć. Dobre na początek do nauki malowania, ewentualnie dla tych, co nie żal im wywalić piątaka na pędzel do pomalowania jednej figurki.

Citadel
Do Cytadelek długo nie mogłem się przekonać. Drogie (a ja z założenia nie płacę więcej tylko dlatego, że jest na produkcie metka jakiejś firmy), jakieś dziwne "fajn ditejl brasz/normal brasz/drajbrasz brasz" i tego typu wynalazki zamiast uczciwej numeracji jak to się powszechnie przyjęło. No i ciężko to było dostać, trzeba było zamawiać, a wiadomo- jak nie masz od razu to się nie chce czekać. No ale pewnego dnia moja lepsza połowa sprezentowała mi pędzel Citadel, a ja wziąłem się do malowania.
Znaczy wziąłbym się, gdyby nie to, że po włożeniu do wody standard brush rozjechał mi się tak, że przypominał szczotkę do szorowania sedesu.
Firma Citadel niech zajmie się produkcją farb bo pędzle robi zupełnie DO DUPY!!! OMIJAĆ SZEROKIM ŁUKIEM!!! Chyba, ze lubicie się potem wściekać na siebie, że wywaliliście 15PLN w błoto.

Italeri
Włoskie pędzle przeznaczone dla modelarzy redukcyjnych, co nie oznacza, że nie możemy nim malować naszych pacynek. Wytrzymałość- ciutkę większa od Mag-Poli (obecnym zestawem maluję już piąty miesiąc), cena- porównywalna (za swoje płąciłem chyba 5,50PLN). Dla mnie osobiście numer jeden w kategorii pędzli tanich.

Kozłowski
Pędzle Kozłowskiego (z włosia czerwonej kuny, bo robią też inne) wypróbowałem tylko raz. Pędzel wytrzymał dobre dwa lata, zanim rozjechał się zupełnie. Bardzo bardzo dobre pędzle, chociaż (o ile nic się nie zmieniło) tylko od producenta- co niestety oznacza czekanie. Dosyć drogie (za swój płaciłem chyba 18PLN+przesyłka), ale warto i poczekać i wydać trochę więcej. Numer jeden ze średniej półki.

Lootpile
Do pędzli tej firmy podchodziłem, nie ukrywam, jak do jakiejś relikwii, ponieważ poleciła mi je osoba naprawdę znająca się na malowaniu (w przyszłym roku jego praca będzie jedną ze 100 znajdujących się w limitowanym katalogu Cool Mini or Not), sędziego modelarskiego którejś tam klasy, właściciela sklepu modelarskiego- krótko mówiąc osoby ze wszech miar kompetentnej. Cena nie bardzo jakaś wygórowana (około dychy) i zachęta z jego strony przekonały mnie do zakupu dwóch- normalnego i do detali. No i niestety, zawiodłem się strasznie, ponieważ oba zachowały się dokładnie tak samo, jak wspomniany wyżej pędzel Citadel. Któregoś dnia może się odważę i kupię syntetyki (pędzle, które się rozjechały były naturalne), ale coś czuję, że szybko to nie nastąpi.

AK Interactive
Tę firmę kojarzycie pewnie raczej z produkcji różnych bajerów do robienia weatheringu, battle damage'u i innych "urealnień" na modele. Niemniej jednak wypatrzyłem gdzieś też ichnie pędzle. A że były relatywnie niedrogie (poniżej dychy) to zdecydowałem się wypróbować. Wrażenia? Pędzle przyzwoite w malowaniu, ale niekoniecznie przyzwoite w czyszczeniu i wytrzymałości. Niemniej jednak to wciąż bardzo dobre pędzle w średnim przedziale cenowym.

Winsor&Newon series 7
Legendarne pędzle WN S7 to coś, o czym dużo czytałem ale cena mnie odstraszała. Ponad trzy dychy za pędzel? Za to mam Mag-Poli na dwa lata malowania. W końcu jednak się przełamałem i odżałowałem. Pędzel ma około roku, ale wciąż wygląda jakby wyszedł z fabryki. Nawet nie próbuje się rozjeżdżać, odkształcać, nic. Absolutna rewelacja. Warte każdej wydanej na nie złotówki. Numer jeden ze wszystkich pędzli ever.

Więcej pędzli nie pamiętam. Można oczywiście próbować męczyć się z pędzlami do plakatówek, ale lepiej wydać te dwa złote więcej i kupić sobie Mag-Pola, którym będzie można w miarę uczciwie popracować.
A jak Wasze przemyśłenia? Podzielcie się.

Czołgiem!

poniedziałek, 2 lutego 2015

Smutny Edzio i kompanija

Witajcie.
Na przekór wszystkim i wszystkiemu, z uporem maniaka wystawiam Securitate- jednostkę, która fajnie wygląda na papierze, bo i dobrze postrzela, i Szósty Zmysł drugiego poziomu i biega z anteną na plecach... i kosztuje jakieś abstrakcyjne punkty. Niemniej w swojej wspaniałości postanowiłem, że tak powiem, ugrywalnić jednostki bezpieczeństwa Tunguski i znaleźć dla nich zastosowanie. A, jak powszechnie wiadomo, pomalowane figurki radzą sobie lepiej. I tak narodził się Smutny Edzio. Czemu Edzio? Bo tak. A czemu smutny? No bo ma takie smutne oczka i w ogóle...


Naprawdę, z tym modelem wszystko byłoby git gdyby nie te OCZY, KTÓRE MIAŁY BYĆ OK A WYSZŁY BEZNADZIEJNIE JAK ZAWSZE!!! NOŻ DO LADACZNICY NĘDZY!!!

Edzio przyprowadził ze sobą paru towarzyszy lubiących nieczyste zagrania. Perwszym z nich jest Zeroska z czymś, co przypomina granat trzonkowy, ale tak naprawdę jest E/Maulerem.



A drugim ulubiony komandos wszystkich graczy Nomadami (poza tymi, co grają sektorówką Bakunina), Intruder, obowiązkowo z MULTI snajperką.



Ale oczywiście Bakunin nie gorszy i też ma swoich komandosów. Może nie z tak wypaśnym sprzętem jak X-Visor, ale za to z infiltracją i ładunkami wybuchowymi. Prowler się kłania.



No i na koniec dziewczę, które jest jedną z moich ulubionych jednostek- bynajmniej nie ze względu na statystyki, koszt czy ekwipunek. Bounty Hunterka, oryginalnie liniowa Kozaczka (ale durnie to brzmi...). Ale, że potrzebowałem snajperki, to oderżnąłem jej rączkę przy łożu kałacha (zrobiłem z niej celownik optyczny) i wykorzystując kawałek grubszego spinacza dorobiłem jej dłuższą lufę. Moim zdaniem wygląda OK (tylko oczywiście wygląda jak panda bo nie umiem malować oczu :( ).


Nie chciałem robić jej pasującego do całości granatowego munduru, ale żeby utrzymać klimat miejski, pasujący do podstawek, pokusiłem się o zrobienie urban camo w stylu ateków. Chyba wyszło na tyle przyzwoicie, że nie mam się czego wstydzić.

A na koniec rodzinna foteczka.
Nomadzi idą tymczasowo w odstawkę, do czasu aż nie zorganizuję dla nich większej ilości podstawek (szybki rzut oka mówi mi, że pomalowałem na razie około połowy). Następny projekt to Svalarheimowo-Rycerska PanOceania, a w każdym razie jej początek. Skromny bo skromny,ale mam nadzieję, że żwawo pójdzie bo mam już od groma modeli do Haqqislamu do maźnięcia. I paru Szkotów. I Chińczyków. I... strasznie się tego namnożyło...
Czołgiem!

sobota, 24 stycznia 2015

Przewodnik po frakcjach

Witajcie.
Zgodnie z obietnicą- krótki przewodnik po frakcjach. Jedziemy z koksem.

PanOceania
PanOceania to numer jeden ludzkiej sfery. Frakcja najbogatsza, najlepiej wyszkolona, najlepiej wyposażona we wszelkiego rodzaju nowinki techniczne. Tacy "Amerykanie" z innych systemów- malują się na niebiesko, biegają beretach i ogólnie odpowiednik Capitolu z WarZone'a czy Ultramarines z WH40k.
Ale żeby było śmieszniej- to wcale nie Amerykanie. To Niemcy, Norwegowie, Szwedzi, Finowie, Hindusi czy Maorysi ale nie Amerykanie.
Czym się charakteryzują? To najlepiej strzelająca frakcja, gdzie zwykły liniowy trep strzela porównywalnie do elitarnych snajperów innych armii. Sporo zrobotyzowanej maszynerii (TAGi i REMy). Ale lekarze czy inżynierowie są, oględnie mówiąc, przeciętni (ale przynajmniej mają ładne figurki :P). Armie sektorowe mają dostęp do jednostek ALEPHu, łatających skutecznie niedociągnięcia własnych oddziałów.

Yu Jing
Numer dwa Ludzkeij Sfery, za wszelką cenę starający się dogonić PanOceanię. Jednoczy nacje Dalekiego Wschodu (głównie Chińczycy i Japończycy). Również sporo REMów, ale i jednostki typu Ninja czy motocykliści na ścigaczach. Dobrze klepie się w walce wręcz, ma parę brudnych sztuczek w zanadrzu (typu Ninja w termooptyce), do porządnej wymiany ognia nadaje się jak, no każdy inny. Czyli można postrzelać, ale lepiej byłoby wykorzystać te Sztuki Walki.

Ariadna
Ariadnianie to potomkowie pierwszych kolonistów, którzy zaginęli w akcji dobrych parędziesiąt lat wcześniej. Mieszanka Szkotów, Francuzów, Kozaków i Amerykanów. Trochę zacofana, bez nowinek technicznych typu kamuflaż termooptyczny czy celownik wielowidmowy (a co, lepiej brzmi niż wizjer multispektralny :P) nadrabiający za to bitnością i ogromną ilością zakamuflowanych jednostek i świetnych snajperów. No i ma wyjątkowo wrednych spadochroniarzy.

Haqqislam
Muzułmanie, którzy porzucili fundamentalizm i wrócili do korzeni swojej religii. Najlepsi lekarze w Sferze, świetni snajperzy, sporo ciężkiej, dwuwoundowej piechoty. Za to mało REMów i tylko jedne TAG. Doskonali do wymiany ognia na dalekie zasięgi. No i druga armia posiadająca motocyklistów w armii (chociaż tutaj to z kolei banda harleyowców).

Nomadzi
Nomadzi to hipsterzy, którzy postanowili zbuntować się przeciw obowiązującemu status quo i olać obowiązujące konwencje i zakazy. Są nacją handlującą gdzie się da i czym się da. Składają się na nią trzy ogromne okręty kosmiczne: Corregidor (handlujący wojskiem, zapewniający najlepszych najemników w Sferze), Bakunin (dealujący wszystko co niezwykłe, nielegalne albo oba naraz- począwszy od sztucznych włosów skończywszy na wyszukanych narkotykach bojowych) oraz Tunguska (handlująca szeroko pojętą informacją). Ma najlepszych inżynierów i hackerów. Strzelają się jak każda inna frakcja, ale mają w zanadrzu parę brudnych sztuczek, typu schowana tu lub tam termooptyka.

ALEPH
ALEPH to sztuczna inteligencja zarządzająca Ludzką Sferą. Postanowiła stworzyć swoje wojska w oparciu o archetypy greckich herosów z mitologii, stąd takie jednostki jak Achilles, Ajax czy Andromeda. Jak to sztuczna inteligencja- sporo REMów, nieźli hackerzy no i dobrze się klepią i strzelają. Frakcja powszechnie uważana za najbardziej powergamerską w systemie.

Połączona Armia a.k.a. Kombinat
 Agresywna nacja, która wtargnęła w Ludzką Sferę. Wielkie małpy i żukopodobne stwory. Twarde dranie, które ciężko ubić, na dodatek nieźle się klepią i nieźle strzelają.

Tohaa
Tohaa to druga nacja obcych, uciekająca z kolei przed Kombinatem. Osobnicy słabowici, kruchej budowy ciała. Ale pod względem broni biotechnologicznej zdecydowany numer jeden.

To tak pokrótce. Zainteresowanych zapraszam na oficjalną stronę wydawcy, gdzie możecie poczytać więcej o interesującej Was frakcji. Jest tam nawet taka tabelka, w czym dana armia przoduje (jakkolwiek niekoniecznie się zgadzam).

Czołgiem!

piątek, 23 stycznia 2015

Czo ta Infa?

Witajcie.
Tak sobie maluję, robię zdjęcia, katalogi czy piszę jakieś głupoty o tej całej Infie, ale może część z Was nie ma pojęcia (a przynajmniej bardzo mgliste) o tym, co to w ogóle jest? Spieszę przeto podzielić się moimi wrażeniami i ogólnym zarysem co to to to i o co cho.

Infinity to system skirmishowy stworzony przez hiszpańską firmę Corvus Belli (robiącą również figurki historyczne w skali 15mm). Skirmishowy, to znaczy taki, gdzie na stole nie potrzebujesz morz modeli- 20 to bardzo dużo, z reguły ich liczba waha się między 10-15. Oczywiście, nikt nie zabroni nikomu toczyć bitew na ogromne punkty z setkami figurek, niemniej jednak system jest stworzony tak, że jest to w znacznej mierze utrudnione (oczywiście nie niemożliwe).

Skirmishówek na polskim rynku jest sporo (od popularnego niegdyś Mordheima czy jego następcy- Warheima, Wolsunga, Malifaux, Umbra Turris, niegdyś grywano również w Necromundę, Gorkamorkę, skłonny byłbym nawet pokusić się, że dawno zapomniane dziecko GW łączące RPG i bitewniaka czyli Inquisitor to też w jakimś stopniu skirmishówka),więc co ten system wyróżnia na tle innych?

Ano rzeźba modeli, przecudnej urody (chociaż nie jest to Malifaux, które na dzień dzisiejszy jest szczytem urody modeli do bitewniaka) i zasady. Zasady szybkie, dynamiczne, wymagające sporo kombinowania, ale przede wszystkim- nie powodujące nudnych przestojów (jak to zwykle bywa w "klasycznym" bitewniaku, podzielonym na tury graczy) ponieważ nasi żołnierze mogą reagować na ruchy przeciwnika na bieżąco. Brzmi dziwacznie? Na początku, po 18 latach grania w systemy GW, też tak uważałem. A teraz, po dwóch miesiącach dość intensywnej gry w Infinity stwierdzam, że ze swoim przestarzałym systemem GW jest 100 lat za Afroamerykanami. Nic nie jest chyba tak irytujące, jak to, gdy przeciwnik turla kostkami, my ściągamy garściami figurki ze stołu i nic nie możemy zrobić. Mieliście tak? Ja wiele razy. Ale teraz, jeżeli wojak, będący w kluczowym momencie bitwy we właściwym miejscu, zginie, to wiem, że przynajmniej częściowo będzie to moja wina, ponieważ podjąłem błędną decyzję, a nie sprawił tego ślepy los (w postaci niezdanych czterech z pięciu sejwów na 2+).

No i klimat. Gra wprost ocieka klimatem (co prawda, nie jest to taki grimdark jak mój ukochany-stary, przed tym jak SM zaczęli się bratać z "wybrańcami Imperatora" znanymi bardziej jako Tau-fluff czterdziestkowy), ale jest go wystarczająco, żeby czerpać przyjemność nie tylko z gry, ale i ze świata, w którym gra się toczy.

Jaki to klimat? Pomieszanie S-F z cyberpunkiem. Oglądaliście może "Ghost in the Shell"? Bubblegum Crisis"? "Macrossa"? Jeżeli nie, polecam. Jeżeli tak, to już wiecie o co chodzi.

Gra toczy się w (dość dalekiej) przysłości, za ok. 170 lat. Ludzkość podzieliła się na ponadnarodowe korporacje i wyruszyła w gwiazdy. Ponadnarodowe w pełnym znaczeniu tego słowa, ponieważ w ramach jednej frakcji możemy spotkać i Brytyjczyków i Kozaków i Francuzów i nawet Szkotów. W innej z kolei Niemców, Skandynawów wszelkiej maści czy Hindusów. Pełen przemiał, wszystko pomieszane ze wszystkim.

No i mamy dwie rasy Obcych- Kombinat (chociaż właściwa nazwa to Połączona Armia) gdzie spotkać możemy przerośnięte małpy walczące ramię w ramię z owadopodobnymi stworzeniami oraz Tohaa- armia, która uciekając przed Kombinatem natrafiła na ludzi i która ma swoje własne, tajemnicze cele.

A ponad wszystkim jest Wielki Brat- ALEPH, Sztuczna Inteligencja, przenikająca całą Ludzką Sferę. No, prawie całą, bo przecież muszą być jacyś hipsterzy, którzy odrzucą obowiązujące status quo. W końcu konwencja zobowiązuje ;)

Jeszcze słówko o modelach. Modele dość mocno są stylizowane na mangę- jeżeli ktoś nie lubi tego typu klimatów, mogą mu nie podejść. Z drugiej strony, to chyba najbardziej poprawnie pod względem anatomicznym wyrzeźbione modele przeznaczone do gry. Wiadomo, bitewniaki to raczej gra dla dużych chłopców, więc wiadomo, że napierśnik modelu przedstawiającego kobietę musi być odpowiednio wyklepany a dolna część garderoby odsłaniająca to i owo ;) Nie jest to jednak na tyle powszechne (wręcz przeciwnie, wraz z nowymi modelami ten trend jest jakby- ku mojemu ogromnemu rozczarowaniu- zanikający. Z drugiej strony- duże dziewczynki też znajdą napakowanych testosteronem mięśniaków z gołymi klatami na wierzchu. Dla każdego coś miłego ;)

Frakcji jest niewiele, bo raptem 8. 5 typowo ludzkich, 1 prawie-że-ludzka (ALEPH) i dwie rasy Obcych (Kombinat i Tohaa). Ale prawie każdą z nich można złożyć na co najmniej trzy różne sposoby (z wyjątkiem ALEPHu, gdzie są tylko dwie możliwości, PanOceanii, gdzie wariantów jest aż cztery i Tohaa, gdzie wyboru nie ma żadnego, co najwyżej w doborze jednostek). A już zapowiadane są następne- czyli jeszcze więcej zabawy, jeszcze więcej kombinowania.

Jeszcze jedno, co jest ciekawe w tym systemie- nie ma tu tzw. metagame'u. Rozpiski są tak unikatowe, jak gracze, którzy je tworzą. Nie ma tutaj prostego rozwiązania, znanego z innych systemów (wrzucić najwięcej koksów i dopchać jakimiś cieniasami w minimalnej liczbie, bo muszą być). Dany żołnierz na papierze może być mocno taki sobie, ale, w zależności od scenariusza, który gramy, jego obecność może być nagle nieodzowna. Wiadomo- są wybory łatwiejsze, które wrzuca się niejako automatycznie. Ale jednostek zupełnie nieużytecznych jest tyle (zaznaczam, że we wszystkich armiach w systemie), że można by je na palcach jednej ręki wyliczyć. Co świadczy i o dobrym balansie i o tym, że jednostki są porządnie testowane przed wydaniem.

Tyle na dziś. Jutro (jak mi się będzie chciało, bo znowu mi się zaczyna nie chcieć...) pokrótce opiszę poszczególne frakcje. Może ktoś się zainteresuje systemem i mój post będzie dla niego jakąś wskazówką?

Czego i Wam i sobie życzę.
Czołgiem!

wtorek, 20 stycznia 2015

Nemesis Sherlocka

Witajcie.
W końcu dokończyłem to, co było już od dawna rozgrzebane. Na warsztacie miałem akurat modele, które bardzo podobają mi się wizualnie więc i malowanie ich było przyjemnością- co prawda rozciągniętą w czasie, ale w końcu zakończoną.
Na początek tytułowa nemesis Sherlocka Holmesa. Kto czytał, ten wie, że ową nemezis był profesor Moriarty. Moriarty będzie, ale nie profesor tylko Zondcat. Pomocnik pani inżynier z Corregidoru- Carlotty o swojskim nazwisku Kowalsky. Zwanej potocznie Kowalską.


Oko tradycyjnie mi zjechało :( Ale przynajmniej patrzy w jednym kierunku. Nie chciałem malować jej w klasyczną murzyńską skórę, ale raczej coś w stylu "za dużo solarium". Usta wyszły mi dokłądnie tak, jak chciałem. No i z Moriarty'ego jestem dumny- to jeden z moich najlepszych modeli.

Następny- najlepszy hacker Ludzkiej Sfery. Interventor z Tunguski. Wersja męska, z, umówmy się, konwertowaną strzelbą. Z nowym kombiakiem już bym tak nie zrobił, a tak wygląda git.
Próbowałem pobawić się z OSL, ale widzę, że żeby opanować tę technikę na poziomie przynajmniej przyzwoitym będę musiał się jeszcze zdrooooooooowo napocić.



I na koniec świeżynka. Spektr prosto z Operation: Icestorm. Jak fajnie te nowe modele się maluje- może dlatego, że są ciutkę większe, a może dlatego, że mają fajne wzory.



I na koniec jeszcze rodzinna sweet focia.
  i tyle na dziś.

Czołgiem!

poniedziałek, 19 stycznia 2015

MÓJ TRUD SKOŃCZON

nie ma zimnioka, jest tylko... i tak dalej i tak dalej.

Skończyłem już cały katalog, jaki chciałem wrzucić. Przed wami cały zestaw Nomadów oraz najemnicy i cywile. Mam nadzieję, że nic mi nie umknęło.
Jutro w końcu coś mojego, aż pięć modeli do pochwalenia się. A przynajmniej 3 :P

Czołgiem!

niedziela, 18 stycznia 2015

Katalog prawie na wykończeniu

Witajcie.
Dzisiaj wrzuciłem całą resztę do jednego wora. Mam nadzieję, że jest wszystko. Jutro czeka mnie trochę zabawy- o ile z najemnikami nie powinno być problemu, tak cywili wyszło już do Infinity całkiem sporo a nie jestem pewien, czy znam wzory wszystkich. Ale tym się będę martwił jutro.

Czołgiem!

środa, 14 stycznia 2015

Bakunin skończony

Witajcie.
Jak w tytule. Bakunin skończony, jutro powinienem zrobić resztę Nomadów (chyba,że skończę malowanie, to się pochwalę).

Czołgiem!

wtorek, 13 stycznia 2015

Nic nie malowałem

Nie miałem na to czasu dzisiaj. Niestety, tzw. "Życie" zaczyna znowu dawać się we znaki.
Ale wrzuciłem początek katalogu Bakunina. Jutro pewnie go skończę a na pojutrze zrobię ogólną. I może najemników, bo krótcy.

Czołgiem!

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Króciutko

Witajcie.
Nie było mnie parę dni, więc i nic nie pisałem.
Gratów, żeby cokolwiek malować też mi się nie chciało taszczyć, dlatego nic nowego.
Za to skończyłem katalog Corregidoru. Jutro powinien pojawić się początek Bakunina.
Chyba, że coś domaluję (na razie na warsztacie jest Kowalska, ale jako, że dobrze mi się maluje po cztery modele, to pewnie kolejny Alguacil zawita i pewnie coś jeszcze-może coś z O:I?), to wtedy Bakunin zostanie przesunięty. Wiadomo jak jest.

Dobra, dość gadania głupot. Ponawiam prośbę- jeżeli ktoś coś wie o modelach Corregidoru, których nie wymieniłem, niech pisze śmiało.

Czołgiem!

środa, 7 stycznia 2015

...goła baba z karabinem maszynowym

Witajcie.
Kto słucha Kultu, wie, że na początku powinno być oczywiście "Na plakacie...". Co prawda, próba założenia kagańca na pornografię w polskiej sieci skończyła się fiaskiem, no ale przecież to blog o plastikowych i metalowych żołnierzykach (zwanych crackiem- wiecie, trzeba zmielić ze szkłem i wciągać ;)) a nie o filmach, w pewnym sensie, o miłości ;)

Skończyłem dzisiaj, po wielu mękach i poprawkach kolejne cztery modele- trzech Alguacili i tytułową gołą babę z karabinem maszynowym. Przekonałem się dzisiaj, że nie warto mieć zbyt dobrego aparatu- na zdjęciach wyłażą wszystkie błędy, których nawet nie widać na pomalowanym modelu. Co prawda, wychodzę z założenia, że armia ma dobrze wyglądać z wysokości stołu, no bo przecież jest do grania i w ewentualnych konkursach modelarskich będzie wystawiana jako zapchajdziura (albo jak organizatorzy wręczą mi solidnie wypchaną złotymi polskimi kopertę pod stołem), to jednak wypadałoby też, żeby jakoś nie odstraszała- a dzisiejsze wypociny (nie lubię słowa, ale tego się inaczej nie da określić) nawet ja, z szerokim marginesem tego, co mieści się w tym słowie, nie mogę uznać za ładne.

Pitu pitu. Na początek to, co najgorsze- Alguacilka ze snajperką

Nie patrzcie jej w oczy! Chyba, że chcecie mieć koszmary. Ani tej myszy czy co to to tamto na ramieniu siedzi.

Next- Alguacilka z HMG. O ile z pozy jestem zadowolony, bo raz- oryginalna z palcem a'la chonotu troszkę mi nie leży, to udało mi się osiągnąć coś w stylu "No heloł? Gdzie jest jakiś dziennikarz, przecież specjalnie ustawiłam się tak, żeby ładnie wyglądać na okładce Vogue'a", to twarz mi wyszła już mocno tak sobie.


Ciepło ciepło coraz cieplej, Odrobina testosteronu i coś, co można powiedzieć, że prawie mi wyszło. Alguacil numero tre.



No i obiecana goła baba. Tylko się nie napalajcie za bardzo, bo to zakonnica :P


 No i obowiązkowa słit focia.

No i zaczynam mieć problem- Alguacili mam jeszcze z siedmiu, a już mi się kończą odcienie zielonej farby na włosy. Trzeba będzie coś pokombinować...

No i rada. NIGDY, ale to NIGDY nie malujcie jak dobrze nie widzicie malowanej powierzchni. Z reguły kończy się to dziwnie...
Tyle na dziś. Jutro pewnie dalsza część katalogu (chyba, że będzie mi się chciało wysmarować raport bitewny, bo moje dzielne milicjanty idą jutro wojować).
CZOŁGIEM!

wtorek, 6 stycznia 2015

Witajcie.

Farba jeszcze schnie a modele wymagają poprawek. dlatego z własnych prac dzisiaj jeszcze nie będzie nic. Natomiast zapraszam do zaktualizowanego katalogu- dorzuciłem dzisiaj parę pozycji.

Czołgiem!

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Katalog-początek

Witajcie.
Dzisiaj krótko.
Jako, że jestem raczej kolekcjonerem niż graczem , chciałem wiedzieć, jakie modele wyszły do mojej frakcji, jakie nie wyszły, jakie były limitowane, jakie ogólnodostępne a jakie już nie są produkowane w ogóle. Niestety, w przeciwieństwie do systemów GW, nigdzie nie znalazłem katalogu online (ponieważ to, co widnieje na stronie Corvus Belli jako "katalog" jest tak naprawdę tylko katalogiem produktów w sklepie, na dodatek niepełnym). Dlatego postanowiłem poszperać w necie i stworzyć w miarę kompletny katalog wszystkich modeli-na początek do armii Nomadów, jako mi najbliższej, a potem się zobaczy.

Źródła: CMON, strona CB, grafika Google, inne tu nie wymienione. Zdjęcia tu umieszczone w większości NIE SĄ moją własnością, korzystam z nich tylko i wyłącznie w celu informacyjnym, nie czerpię z nich korzyści majątkowych. Jeżeli właściciel chciałby, aby jego zdjęcie zostało usunięte z bloga- proszę o kontakt. W miarę powiększania się mojej własnej kolekcji będę zamieniał je na własne. Ale z oczywistych względów może to potrwać, więc proszę o wyrozumiałość.

Jeżeli w katalogu znalazłby się jakiś błąd (typu konwersja nie oryginalny model)- proszę o pozostawienie komentarz. Chciałbym stworzyć możliwie szeroki katalog modeli które wydano na przestrzeni trzech edycji. Ale jako, że sam gram w system od niedawna- każda pomoc będzie mile widziana. Jeżeli macie jakieś wzory modeli, które nie znalazły się na liście- proszę o kontakt (najlepiej w postaci linku do zdjęcia).

Na początek Corregidor (ponieważ jako armia, która ma najwięcej jednostek zajmie najwięcej czasu). Część pierwsza- Alguacile, już na odpowiednim miejscu.

Czołgiem!

niedziela, 4 stycznia 2015

Milicja obywatelska czy tam jakoś tak ;) cz.1

Witajcie.
Też macie tak, że długo długo nie możecie się zdecydować na schemat kolorystyczny  gdy się już zdecydujecie, to okazuje się, że może i na papierze ładnie się to komponuje, ale po pomalowaniu ten żółty z tym zielonym to u kogoś może i wygląda super cool ale u was to już nie za bardzo? Jeżeli tak, to znacie ten ból, który doskonale oddaje ten film ;)

https://www.youtube.com/watch?v=m3p_VuPIS2c

Mniej więcej tak się czuły moje model po oberwaniu X warstwami farby, bo nie mogłem się zdecydować jak mają w końcu wyglądać.
Aż pewnego dnia przyszło olśnienie. No przecież Nomadzi (przynajmniej Bakunin i Tunguska bo Corregidor to trochę inna bajka) nie mają armii per se, tylko coś, co nazywa się Siłami Porządkowymi. Czyli, mówiąc po ludzku, milicję mają, nie wojsko. ZOMOwców, Oddziały Prewencji, Berkut, Smerfy, Niebieskich- jak zwał tak zwał. Czyli po co mam się bawić w jakieś wymyślne kamuflaże, pocieszne zestawienia kolorów, męczenie się z czernią, żeby porządnie wyglądała, skoro mogę dać moim dziewczynom i chłopakom zwyczajne milicyjne granatowe mundury. A jako, że przeglądając galerię czy to na CMoN czy też na wszelakich forach tematycznych zauważyłem, że ludzie malując modele do Infinity rzadko używają metalików na czymś innym niż broń (a i to nie zawsze), zdecydowałem, że z granatowym mundurem dobrze będzie się komponować zwykły srebrny (albo jak kto woli, polerowana stal) pancerz- coś na kształt napierśników używanych przez Straż Miejską Ankh Morpork. Tówdzie i ówdzie światełka, brązowe kabury et voila! Milicjanci jak malowanie. Znaczy się pomalowani ;)
Chociaż będą jeszcze ciutkę przerabiani, ponieważ doszedłem dzisiaj do wniosku, że jeżeli to milicja, to musi robić wszystko tak, żeby nikt się nie mógł przyczepić. Czyli w białych rękawiczkach, więc takie moi dzielni wojacy będą mieli docelowo.
Na razie skończyłem cztery modele:

Alguacila z combi


który trochę, z niewiadomych mi przyczyn się podrapał. O ile skóry malować nie umiem, to tutaj, jak na moje skromne umiejętności, wyszła mi bardzo dobrze. I jakoś specjalnie zeza nie ma, co bardzo często zdarza się moim modelom ;)

Drugi model to żeńska wersja Mobilnej Brygada z multi-rifle


Trochę się bałem jak będzie wyglądał po skończeniu stalowy pancerz. Początkowo trochę mdło, ale po przełamaniu monotonii granatowymi nakolannikami wygląda już lepiej-bo i nie jest napaćkane tego srebra i komponuje się całościowo z mundurami reszty (początkowo całe nogawice były granatowe, ale po pomalowaniu górnej części ciała wyglądało to dennie,więc przemalowałem).

Kolejne dwa to spadochroniarze (albo jak kto woli-skoczkowie).

Hellcat z klejem



oraz Hellcatka z HMG

W tym przypadku ktoś już mnie zapytał "Dlaczego ona ma taką dziwną pozę?". Cóż- w oryginale poza jest równie denna. W przyszłości dorobię jej na podstawkę jakieś coś, żeby stałą na podwyższeniu i celowała w dół. Na razie jest jak jest, jak pomaluję wszystko, będę ją dopieszczał.
I jeszcze rodzinna słit focia


Obecnie na warsztacie są kolejny Alguacil z combiakiem (zostało mi jeszcze chyba z dziesięciu), Alguacilki wsparcia-z HMG i snajperką oraz pierwsza Mojra. A potem... potem to się zobaczy. Mam plan, na coś, z czym jeszcze się nie spotkałem ale to może jutro.
Czołgiem!

sobota, 3 stycznia 2015

Nieskończoność

Witajcie.
Pewnie wielu z was spotkało się z nazwą Infinity. Nie chodzi tu bynajmniej o grę na konsole wydaną przez Disneya, ale o skirmishowy system bitewny stworzony przez hiszpańską firmę Corvus Belli. Być może nawet widzieliście gdzieś paru ziutków przesuwających figurki po suto zastawionym stole i turlających dwudziestościenne kości. A może nie słyszeliście, a czujecie się zmęczeni, że tak powiem, mainstreamowymi coraz większymi udziwnieniami serwowanymi przez Głównego Wydawcę? Albo po prostu lubicie ładne modele w klimatach SF? Albo jesteście miłośnikami mangi i anime? Albo zupełnie przypadkiem zawędrowaliście na tę stronę i jesteście ciekawi co będzie dalej?

Niezależnie od powodów, jakie Was tu skierowały, zapraszam do zapoznania się z tym zacnym systemem.

Dzisiaj z grubsza- modele same się nie pomalują a dzień krótki i chcę wykorzystać każdą jego minutę. Infinity to system typowo skirmishowy, gdzie twórcy nawet nie myślą o tzw. full scale. Można wystawić więcej niż 20 modeli, ale tak naprawdę mija się to z celem. W przeciwieństwie do większości systemów bitewnych, tutaj mamy możliwość reagowania na ruchy przeciwnika na bieżąco (czyli szanse, że zostaniemy rozstrzelani w pierwszej turze bez szans na zrobienie czegokolwiek są minimalne). Klimat- SF. Bo mamy i przyszłość, i podróże w kosmosie i skoki w zerowej grawitacji i sztuczną inteligencję i nawet kosmitów. Frakcji jak na razie jest osiem, z tym, że prawie każdą możemy złożyć na tzw. liście ogólnej (czyli wszystkie jednostki dla danej frakcji, z tym, że ograniczona ich ilość) oraz na tzw. liście sektorowej, czyli przedstawicieli jakiejś tam narodowości/rasy/klanu/innej grupy połączonej ze sobą w taki lub inny sposób fluffowo, gdzie nie mamy dostępu do wszystkich jednostek, ale z reguły możemy pewnych jednostek wziąć więcej niż w ogólnej. No i do większości nacji możemy dołączyć oddziały najemnicze- od hackerów, przez TAGi (bojowe pancerze wspomagane) a skończywszy na kosmicznych piratach.

No i najważniejsze- wszystkie zasady i potrzebne znaczniki możemy zupełnie ZA DARMO ściągnąć ze strony producenta. Dodatkowo- producent udostępnia również za darmo program do tworzenia armii, który jeszcze bardziej ułatwia nam życie.

Tyle z grubsza. Z chudsza dowiecie się wszystkiego z czasem. A ja wracam do malowania.
CZOŁGIEM!

Zombie wstaje z grobu

Witajcie.
W końcu spiąłem poślady i z powrotem wziąłem się za prowadzenie bloga. Po przemyśleniach zdecydowałem się na zmianę profilu z malarsko-modelarskiego na malarsko-modelarsko-informacyjny ;) Krótko mówiąc- będzie to moje własne i osobiste spojrzenie na tzw. "gry bez prądu". Począwszy od bitewniaków, przez RPG na planszówkach skończywszy. Mam nadzieję, że przynajmniej jednej osobie informacje znalezione na niniejszym blogu pomogą podjąć decyzję dotyczącą czy to wejścia w nowy system bitewny czy to zakupu systemu RPG czy też gry planszowej. Zapraszam do komentowania artykułów na gorąco. A także do odwiedzenia podstrony stworzonej dla mojej najświeższej miłości- systemu Infinity.