Witajcie.
Patrzę na datę, patrzę na ilość postów w tym miesiącu, i znowu na datę i znowu na ilość postów i stwierdzam, że strasznie się opieprzam... Trzeba by w końcu nadgonić stracony czas, bo raz-blog musi żyć, a dwa-można o mnie powiedzieć wiele, ale nie to, że jestem kiepem. Więc muszę pocisnąć. Na szczęście zza zakrętu (miesiąca) macha już do mnie zasłużony urlop, więc i czasu na pacynki będzie więcej.
A w międzyczasie-coś, co być może zainteresuje część z Was. Otóż na przełomie maja i czerwca w pięknym mieście Koszalinie odbędzie się trzeci już Bałtycki Festiwal Modelarski. Jeżeli ktoś ma ochotę może zgłosić się do konkursu na najładniejszy model redukcyjny. No ale pomimo tego, że modele redukcyjne to wyższa szkoła jazdy (dla mnie zrobienie porządnego modelu redukcyjnego jest równie trudne co namalowanie pary oczu patrzącej w jednym kierunku), to blog poświęcony w dużej mierze bitewniakom za dużo nie ma z nimi wspólnego. Skąd więc ta informacja?
Otóż oprócz konkursu można wziąć udział również w samym festiwalu-nazwijmy to dla uproszczenia "przeglądem". A jako że jeden z sędziów od jakiegoś czasu interesuje się bitewniakami (a konkretniej kwadratową wersją Młotka, nad czym bardzo boleję), załatwił nam-bitewniakowcom-dwie osobne kategorie: "pojazdy i figurki fantasy" oraz "pojazdy i figurki s-f". Niby coś tam można wygrać, ale raczej bym się na to nie napalał-redukcyjniacy i tak pewnie zmiażdżą konkurencję. Ale nie chodzi o wygrywanie tylko o pokazanie światu czym my-fani gier bitewnych-się zajmujemy i że nie jesteśmy tylko "tymi dziwnymi kolesiami co przesuwają ludki i drą się na siebie", ale też w dużej części hobbystami-modelarzami, malarzami, rzeźbiarzami i innymi-ami związanymi z powyższym.
Jak dotąd zgłoszeń jest nie za wiele. Osobiście zgłosiłem do przeglądu krasnoludzich Slayerów (którzy już czekają na swoją kolejkę pod pędzel) oraz model Mantikory do mojej dziarskiej Gwardii.
Jeżeli ktoś byłby przypadkiem w okolicach i miałby chęć się pokazać czy chociażby zobaczyć modelarstwo figurkowe nie-bitewne, w imieniu orgów zapraszam.
A tymczasem wracam zmagać się z anginą która w końcu mnie dopadła po prawie roku (i tak niezły wynik).
Czołgiem (że ta nawiążę do powyższego zdjęcia ;)).
niedziela, 23 lutego 2014
poniedziałek, 10 lutego 2014
PLUTOOOON! NA MOJĄ KOMENDĘ...
Drugi post dzisiaj, ale musiałem zrobić porządek z blogiem, bo wdarło mi się lekkie zamieszanie. Chyba w końcu doszedłem do jako takiego ładu-w każdym razie linki działają jak należy czyli już jest przyzwoicie. A teraz trochę fluffu.
Wśród młodszej części ledańskiej szlachty od jakiegoś czasu panuje moda na "solidaryzowanie się z ludem". Młodzi szlachcice bardzo chętnie wstępują w szeregi Fizylierów (po części jest to traktowane jako swoista przygoda, po części-jako, że służba wojskowa jest na Ledzie obowiązkowa dla każdego obywatela-dlatego, że nie zaliczyli egzaminów do Akademii Pancernej. Na potrzeby tych mniej zdolnych powołano Korpus Kadetów-akademię, gdzie młodych szlachciców uczy się taktyki, strategii oraz dowodzenia oddziałami i pododziałami piechoty. Dowództwo Sił Zbrojnych Ledy uważa, że najlepszą metodą nauki wojennego rzemiosła jest walka w polu. Dlatego Kadetów przydziela się do jednostek liniowych, gdzie po odbytej rocznej praktyce pod okiem oficera-w zależności od predyspozycji-zostają przydzieleni jako oficerowie do własnych pododziałów bądź też (ci mniej zdolni) przeniesieni do rezerwy (powoływanej pod broń tylko w razie najwyższej konieczności).
Przedstawiam Wam zatem pierwszą (prawie) ukończoną jednostkę do Gwardii-Drużynę Dowodzenia Plutonu Zielonego. Na razie 4 Kadetów, uczących się dopiero na oficerów (w tym łącznościowiec):
Wśród młodszej części ledańskiej szlachty od jakiegoś czasu panuje moda na "solidaryzowanie się z ludem". Młodzi szlachcice bardzo chętnie wstępują w szeregi Fizylierów (po części jest to traktowane jako swoista przygoda, po części-jako, że służba wojskowa jest na Ledzie obowiązkowa dla każdego obywatela-dlatego, że nie zaliczyli egzaminów do Akademii Pancernej. Na potrzeby tych mniej zdolnych powołano Korpus Kadetów-akademię, gdzie młodych szlachciców uczy się taktyki, strategii oraz dowodzenia oddziałami i pododziałami piechoty. Dowództwo Sił Zbrojnych Ledy uważa, że najlepszą metodą nauki wojennego rzemiosła jest walka w polu. Dlatego Kadetów przydziela się do jednostek liniowych, gdzie po odbytej rocznej praktyce pod okiem oficera-w zależności od predyspozycji-zostają przydzieleni jako oficerowie do własnych pododziałów bądź też (ci mniej zdolni) przeniesieni do rezerwy (powoływanej pod broń tylko w razie najwyższej konieczności).
Przedstawiam Wam zatem pierwszą (prawie) ukończoną jednostkę do Gwardii-Drużynę Dowodzenia Plutonu Zielonego. Na razie 4 Kadetów, uczących się dopiero na oficerów (w tym łącznościowiec):
Najlepiej wyszedł mi chyba "weteran" (koleś z zabandażowaną ręką i hełmem w drugiej), a w każdym razie jestem z niego najbardziej zadowolony. Szczerze mówiąc-strasznie się z nimi męczyłem. Chciałem, aby każdy był jakiegoś tam rodzaju indywidualnością (w końcu to przyszli oficerowie, muszą się czymś wyróżniać od mas szarej piechoty, którą będą dowodzić), ale wszystkie gwardyjskie pistolety laserowe i miecze łańcuchowe są trzymane w identycznych pozach, więc ciężko było coś wykombinować. Co mogłem, to zrobiłem.
Brakuje jeszcze oficera-ten się dopiero będzie malował, na razie moczy się w DOT4.
Uprzedzając pytania-dlaczego oni są fioletowi? Ano dlatego, że chciałem zrobić coś w rodzaju Mordian. Wiadomo-oryginalni Mordianie są ciężko dostępni, ale przynajmniej niech moi dzielni wojacy mają coś z nich ;)
Tyle na dziś.
CZOŁGIEM!
Moja własna prywatna Gwardia
Nowy
rok-nowy dział. Dział, w którym będę tworzył tło fabularne do
mojej armii Imperialnej Gwardii.
Ta część z Was, która czyta dział pod pięknym tytułem "Czarna Biblioteka" na forum Gloria Victis miała okazję zapoznać się z poniższym tekstem. Będzie on z czasem rozwijany, tak, żeby dać pełny fluffowy przekrój przez moją ukochaną Gwardyjkę. Lubię, kiedy rzeczy trzymają się kupy, a armia bez fluffu to tylko zbieranina figurek. Enjoy!
Wszędzie jakieś Zakony Kosmicznej Piechoty Morskiej-a to Stalowe Orły, a to Białe Orły, to Robaczki Świętojańskie, a to Love Marines, a to Angry Marines, to Hello Kitty Marines... rzygam już pancerzem energetycznym, taktycznym pancerzem Drednot, bolterem, bolt pistolem i boltczymkolwiek. A co z Gwardią ja się pytam?
A
tak się składa, że mam fazę na tą armię i zapełnię lukę w
brakującym fluffie. Postaram się go z bardzo nie zgwałcić (co by
uniknąć linczu klimaciarzy, do których w sumie sam się zaliczam),
a w każdym razie nie bardziej niż robi to GW ;) No
i będę się starał, żeby miało to ręce, nogi i jeszcze lasguna
w ręku ;)
A
więc, powitajcie radośnie Fizylierów
Ledańskich
Kwestia
wstępu:
Leda
jest Planetą Rycerską, położoną w Segmentum Tempestus, w
Sektorze Uhulis. Do niedawna była Planetą Feudalną, jednakże
odkryte złoża minerałów wzbudziły zainteresowanie Adeptus
Mechanicus, co przyczyniło się do rozwoju planety. Obecnie Leda
jest głównym ośrodkiem zaopatrującym wojska imperialne w ciężkie
czołgi klasy "Leman Russ" oraz superciężkie klasy
"Baneblade" oraz "Stormsword". Ledańskie
samobieżne wyrzutnie rakiet klasy "Manticore" są bardzo
cenione wsród innych wojsk imperialnych, a to ze względu na
niezwykle spokojnego (jak na pojazdy tego typu) Ducha Maszyny.
Ponadto na Ledzie produkuje się wszelkiego rodzaju wozy pancerne-od
klasycznej "Chimery" po wóz dowodzenia klasy "Salamandra",
a także samobieżne armaty, haubice oraz moździerze.
Struktura
społeczna:
Na
Ledzie wciąż obowiązuje struktura feudalna. Planetą zarządza
imperialny gubernator (zwany Kasztelanem), a wszelkie stanowiska oraz
urzędy zajmują tylko i wyłącznie członkowie ledańskiej
szlachty.
Religia
Religia
na Ledzie jest sprawą mocno skomplikowaną. Z jednej strony
szlachta, pod wpływem kontaktów z Adeptus Mechanicus wyznaje kult
Omnizjasza, Boga-Maszyny, z drugiej zwykli obywatele mają mocno w
swej świadomości zakorzeniony Kult Imperialny, który wzmacniają
wędrujący po całej planecie kaznodzieje. Na dodatek plebs krzywo
patrzy na szlachciców, jawnie obnoszących się z symbolami
Omnizjasza, traktując to jako odstępstwo od jedynej i prawdziwej
wiary w Nieśmiertelnego Imperatora Ludzkości.
Ledanie
są bardzo nieufni wobec ludzi władających mocami psionicznymi.
Wielu z nich, podejrzanych o czary i kontakty ze zgubnymi mocami
Chaosu, spłonęło na stosach, po tzw. "polowaniach na
czarownice". Sytuację podkręcają jeszcze przedstawiciele
Inkwizycji, sam często prowokujący nagonki na psioników, mutantów
i podejrzanych o kontakty z przedstawicielami obcych cywilizacji.
Siły
zbrojne
Podstawową
formacją są Ledańskie Siły Samoobrony, czyli nic innego jak Pułki
Obrony Planetarnej, w których każdy obywatel płci męskiej po
ukończeniu 16. roku życia ma obowiązek odbyć dwuletnią służbę.
Ledańskie
Pułki Pancerne są znane w całym Segmentum. Ich kadrę stanowią
tylko i wyłącznie ledańscy szlachcice. Wyposażeni w czołgi klasy
"Leman Russ", świetnie wyszkoleni i cechujący się
niezwykłym męstwem, często stanowią pancerną pięść, po prostu
wbijając się w najlepiej bronione punkty oporu przeciwników.
Jednakże
są takie miejsca, gdzie czołgi sobie nie poradzą. Miasta, wąwozy,
nieprzebyte lasy. Doświadczenie zdobyte w takich warunkach bojowych
spowodowało, że Ledański Sztab Generalny podjął decyzję o
włączeniu do regularnych sił zwykłych, niebędących
szlachcicami, obywateli. W ten sposób utworzono Pułki Ledańskich
Fizylierów, których zadaniem jest wspieranie jednostek pancernych
oraz (w przypadku niesprzyjającego terenu) prowadzenie działań
bojowych zamiast nich.
Tyle na dziś. Moje zwyczajowe pożegnanie będzie pasowało bardziej niż gdziekolwiek indziej ;)
CZOŁGIEM!
piątek, 31 stycznia 2014
Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji!
Plany miałem wielkie, ale paskudny wygląd szeregowych żołnierzy Gwardii zweryfikowała je bardzo skutecznie. Na dodatek trochę się opieprzałem i zamiast malować grałem w jakieś flashowe gierki. I tak mijał dzień za dniem aż w końcu nadszedł 31 stycznia a model zgłoszony to tegomiesięcznej edycji PMotM nadal kwitnął w podkładzie. Zakasałem więc rękawy i tak po niecałych pięciu godzinach malowania przedstawiam wam nikogo innego jak, ni mniej ni więcej, Inkwizytora Lorra z Kapituły Hereticus.
Model, którego malowanie jest prawdziwą przyjemnością. Schemat kolorystyczny taki a nie inny, aby trzymał się w kupie z całą resztą moich dzielnych Gwardzistów. Myślę, że wyszedł dobrze-komentarze tradycyjnie mile widziane :)
Jutro chyba w końcu wymęczę ten biedny PCS. Do następnego.
CZOŁGIEM!
czwartek, 23 stycznia 2014
Hulk, i to bynajmniej nie kosmiczny
Witajcie.
Plany ja zwykle biorą w łeb, a to z tego powodu, że moje kierownictwo po prostu nie potrafi sobie beze mnie poradzić... Doba się jakby skurczyła, więc i czasu na malunki mniej. Na szczęście chyba najgorszy okres już za mną, na dodatek towarzysze z klubu mnie zmobilizowali do złapania na pędzel i położenia paru warstw farby tówdzie i ówdzie.
W ramach konkursu Play Mini of the Month na forum WARMACHINE/HORDES wziąłem się za coś co po pierwsze-doszło do mnie niedawno, a po wtóre-było modelem przez który zdecydowałem się na frakcję Kręgu Orborosa. No bo kto by nie chciał mieć takiego fajnego Hulka na półce? A zobaczyć jak wpada we wraże oddziały piechoty i przechodzi przez nie jak przez masełko jest jeszcze fajniej-kto nie widział, niech sprawdzi ;)
Przed wami ucieleśnienie dzikości, Gorax. Wersja 2.0, bo na całe szczęście rzeźbiarze z PP doszli do wniosku, że poprzedni model jest paskudny (tenże model zobaczycie przy okazji malowania go, naprawdę jest ohydny). Zdjęcie na razie jedno, bo jak na złość siadła mi bateria od małpki :/
Jak może zauważyliście, pojawił się nowy dział- "Moja Gwardia". Już jutro powinny pojawić się tam pierwsze modele, bo w końcu się za nich zabrałem na poważnie. Na ile starczy chęci? To się okaże, na razie czeka minimum plutonu piechoty-sekcja dowodzenia i dwie drużyny zwykłych szaraków. Do jutra.
CZOŁGIEM!
Plany ja zwykle biorą w łeb, a to z tego powodu, że moje kierownictwo po prostu nie potrafi sobie beze mnie poradzić... Doba się jakby skurczyła, więc i czasu na malunki mniej. Na szczęście chyba najgorszy okres już za mną, na dodatek towarzysze z klubu mnie zmobilizowali do złapania na pędzel i położenia paru warstw farby tówdzie i ówdzie.
W ramach konkursu Play Mini of the Month na forum WARMACHINE/HORDES wziąłem się za coś co po pierwsze-doszło do mnie niedawno, a po wtóre-było modelem przez który zdecydowałem się na frakcję Kręgu Orborosa. No bo kto by nie chciał mieć takiego fajnego Hulka na półce? A zobaczyć jak wpada we wraże oddziały piechoty i przechodzi przez nie jak przez masełko jest jeszcze fajniej-kto nie widział, niech sprawdzi ;)
Przed wami ucieleśnienie dzikości, Gorax. Wersja 2.0, bo na całe szczęście rzeźbiarze z PP doszli do wniosku, że poprzedni model jest paskudny (tenże model zobaczycie przy okazji malowania go, naprawdę jest ohydny). Zdjęcie na razie jedno, bo jak na złość siadła mi bateria od małpki :/
Jak może zauważyliście, pojawił się nowy dział- "Moja Gwardia". Już jutro powinny pojawić się tam pierwsze modele, bo w końcu się za nich zabrałem na poważnie. Na ile starczy chęci? To się okaże, na razie czeka minimum plutonu piechoty-sekcja dowodzenia i dwie drużyny zwykłych szaraków. Do jutra.
CZOŁGIEM!
niedziela, 5 stycznia 2014
Kamienie mi... yyy... znikające?
Osttni dzień, ostatnie godziny na nowego posta, żeby trzymać się planu ;) Na szczęście miałem coś w zanadrzu. Coś, czego jeszcze-na całe szczęście-tutaj nie wrzucałem, jakkolwiek ci, którzy obserwują serwis The Node już to widzieli.
Modele z jednej strony łatwe-mało szczegółów, nic tylko suchy pędzel i ewentualnie trochę washa tówdzie i ówdzie. Ale z drugiej strony na łatwych modelach najłatwiej się przejechać. Na szczęście udało mi się uniknąć pułapek i kamienie wyszły jak należy. Poniżej same kamyki:
tutaj całą wesoła rodzinka, czyli kamienie ze (widzianym już tutaj) Strażnikiem, albo Opiekunem-jak kto woli. Podstawki będą jeszcze malowane, jednakże nie mogę się zdecydować czy będą żółte czy pomarańczowe :P
W tygodniu coś pewnie jeszcze pomaluję. Albo na warsztat idzie Gwardia lub względnie Siostry (albo i jedno i drugie) albo może Krasnale. Się zobaczy jeszcze, w każdym razie obserwujcie.
I tym miłym akcentem żegnam się dziś. Do następnego.
CZOŁGIEM!
Modele z jednej strony łatwe-mało szczegółów, nic tylko suchy pędzel i ewentualnie trochę washa tówdzie i ówdzie. Ale z drugiej strony na łatwych modelach najłatwiej się przejechać. Na szczęście udało mi się uniknąć pułapek i kamienie wyszły jak należy. Poniżej same kamyki:
tutaj całą wesoła rodzinka, czyli kamienie ze (widzianym już tutaj) Strażnikiem, albo Opiekunem-jak kto woli. Podstawki będą jeszcze malowane, jednakże nie mogę się zdecydować czy będą żółte czy pomarańczowe :P
W tygodniu coś pewnie jeszcze pomaluję. Albo na warsztat idzie Gwardia lub względnie Siostry (albo i jedno i drugie) albo może Krasnale. Się zobaczy jeszcze, w każdym razie obserwujcie.
I tym miłym akcentem żegnam się dziś. Do następnego.
CZOŁGIEM!
sobota, 4 stycznia 2014
(Spóźnione) podsumowanie Roku Pańskiego 2k13
Miniony rok już dawno za nami, czas więc na jakieś podsumowania.
Przede wszystkim-sam jestem zaskoczony ilością wejść. Prawie 5000 w ciągu niecałego roku. Dużo? Dla mnie tak. Mam całkiem przyzwoite (jak na kogoś, kto tak naprawdę pisze do szuflady) grono obserwatorów i stałych komentatorów. 54 posty (czyli w sumie średnio 1 na tydzień)-czyli tyle, ile było planowane (w późniejszych etapach mojego blogowania). Zdaję sobie sprawę, że niektórzy z Was mają po 10 tysięcy wejść dziennie. Ale jak mówiłem-piszę głównie do szuflady i naprawę jest mi bardzo bardzo miło, że ktoś czytaj moje wypociny. A jest mi miło w dwójnasób, że ktoś jeszcze je komentuje. Wszelkie komentarze są dla mnie cenne-pozwalają mi rozwijać a to mojego skilla modelarsko-malarskiego a to samego bloga czy też, że tak powiem, świadomość gracza. Za wszystko WIELKIE WIELKIE DZIĘKI!
A teraz plany.
Po pierwsze-skończyć w całości którąś z coraz liczniejszych armii. Prawdopodobnie będzie to Obora (z racji ilości modeli, chociaż te ostatnimi czasy mnożą się jak króliki), chociaż może spróbuję pocisnąć albo rodzącą się armię Krasnali do Battla, albo może sojusz Siotrzano-Gwardyjsko-Inkwizycyjny. A może uda mi się ogarnąć wszystko a mój skill będzie już dostatecznie doby, że wezmę się za gang do Wolsunga i armię do Infinity. Ale nie wybiegajmy tak daleko w przyszłość-na początek jedna armia, jeżeli będzie ich więcej-tym lepiej dla mnie.
Po wtóre-częstsze aktualizacje bloga. Jeden post w tygodniu udało mi się osiągnąć, czas podnieść poprzeczkę (a także mieć motywację do malowania). Niniejszym zobowiązuję się od tygodnia obecnie obowiązującego wrzucać po dwa posty tygodniowo (z zastrzeżeniem braku postów w przypadku mojej nieobecności w domu tudzież choroby lub innych czynników uniemożliwiających mi malowanie). Jeżeli dnia 31 grudnia roku bieżącego nie będę miał co najmniej 104 postów napisanych w tym roku, będę ostatnim kiepem i (parafrazując klasyka) każdy kto pomyśli "kiep", będzie mógł mówić "Bananovitch". Ot, taka podwójna motywacja.
Po trzecie-no cóż, u Pratchetta trolle umieją liczyć tylko do dwóch, więc trzeciego punktu nie będzie ;)
A teraz, życzę Wam spokojnego roku, samych jedynek na liderkę i samych szóstek na trafienie i zranienie. I aby superciężkie pojazdy nie okazały się tak kłopotliwe jak się wydają ;)
CZOŁGIEM!
Przede wszystkim-sam jestem zaskoczony ilością wejść. Prawie 5000 w ciągu niecałego roku. Dużo? Dla mnie tak. Mam całkiem przyzwoite (jak na kogoś, kto tak naprawdę pisze do szuflady) grono obserwatorów i stałych komentatorów. 54 posty (czyli w sumie średnio 1 na tydzień)-czyli tyle, ile było planowane (w późniejszych etapach mojego blogowania). Zdaję sobie sprawę, że niektórzy z Was mają po 10 tysięcy wejść dziennie. Ale jak mówiłem-piszę głównie do szuflady i naprawę jest mi bardzo bardzo miło, że ktoś czytaj moje wypociny. A jest mi miło w dwójnasób, że ktoś jeszcze je komentuje. Wszelkie komentarze są dla mnie cenne-pozwalają mi rozwijać a to mojego skilla modelarsko-malarskiego a to samego bloga czy też, że tak powiem, świadomość gracza. Za wszystko WIELKIE WIELKIE DZIĘKI!
A teraz plany.
Po pierwsze-skończyć w całości którąś z coraz liczniejszych armii. Prawdopodobnie będzie to Obora (z racji ilości modeli, chociaż te ostatnimi czasy mnożą się jak króliki), chociaż może spróbuję pocisnąć albo rodzącą się armię Krasnali do Battla, albo może sojusz Siotrzano-Gwardyjsko-Inkwizycyjny. A może uda mi się ogarnąć wszystko a mój skill będzie już dostatecznie doby, że wezmę się za gang do Wolsunga i armię do Infinity. Ale nie wybiegajmy tak daleko w przyszłość-na początek jedna armia, jeżeli będzie ich więcej-tym lepiej dla mnie.
Po wtóre-częstsze aktualizacje bloga. Jeden post w tygodniu udało mi się osiągnąć, czas podnieść poprzeczkę (a także mieć motywację do malowania). Niniejszym zobowiązuję się od tygodnia obecnie obowiązującego wrzucać po dwa posty tygodniowo (z zastrzeżeniem braku postów w przypadku mojej nieobecności w domu tudzież choroby lub innych czynników uniemożliwiających mi malowanie). Jeżeli dnia 31 grudnia roku bieżącego nie będę miał co najmniej 104 postów napisanych w tym roku, będę ostatnim kiepem i (parafrazując klasyka) każdy kto pomyśli "kiep", będzie mógł mówić "Bananovitch". Ot, taka podwójna motywacja.
Po trzecie-no cóż, u Pratchetta trolle umieją liczyć tylko do dwóch, więc trzeciego punktu nie będzie ;)
A teraz, życzę Wam spokojnego roku, samych jedynek na liderkę i samych szóstek na trafienie i zranienie. I aby superciężkie pojazdy nie okazały się tak kłopotliwe jak się wydają ;)
CZOŁGIEM!
Subskrybuj:
Posty (Atom)