Witajcie.
Dzisiejszy temat tak naprawdę wyniknął z przypadku. Zaczęło się od tego, że szukałem jakiegoś, no może nie wypasionego, ale przynajmniej fajnego i ciekawego wzoru dla Lorda mojej krasnoludziej armii. Jako, że modele GW są hmm, no dosyć drogawe, na dodatek wydane w finecaście (o solidny kawałek metalu naprawdę trudno), a ponadto wzory, które mi się podobają są dostępne tylko przez Mail Order, trzeba było znaleźć alternatywę. Po pierwsze-wiadomo, Reaper i jego cudne zamienniki do wszelkich systemów fantasy. W ofercie jednak nie znalazłem tego, co by mi podpasowało, więc szukałem dalej. Hasslefree z kolei ma tylko co niektóre modele ładne (vide Slayerka z poprzedniego postu tudzież jej "siostra" która z czasem trafi na warsztat), Lord z Avatars of War jest trochę dla mnie zbyt "klockowaty", więc też niekoniecznie. No i w końcu trafiłem na firmę, która również produkuje zamienniki-tutaj typowo battlowe i (w większości) czterdziestkowe, czyli Sciborminiatures.
Modele Ścibora znają chyba wszyscy-nawet jeżeli nie z widzenia, to przynajmniej ze słyszenia. Fantastyczne zamienniki Kosmicznej Piechoty Morskiej (dla mnie trochę przebajerzone, ale z drugiej strony widać, że to w końcu wybrańcy Imperatora a nie armia klonów z "Gwiezdnych Wojen"). No i fajne krasnale.
Początkowo wybór był inny, poszło zamówienie no i klops! Nie spojrzałem dokładnie i okazało się, że zamówiłem krasnala w niewłaściwej skali. Lipa po całości, szczególnie że zbliżał się festiwal modelarski, w którym za najlepiej pomalowaną figurkę ze stajni Ścibora można było zgarnąć syte fanty.
Na szczęście w sklepie, w którym robiłem zamówienie było jeszcze parę krasnali, więc popatrzyłem, popatrzyłem i wybrałem przedstawiciela Gwardii Książęcej-krasnala tak dumnego, że z powodzeniem może robić za Lorda. Na dodatek ma podstawę idealną pod Kamień Przysiąg, co tym bardziej było mi na rękę, bo w obecnej edycji to bardzo fajna sprawa.
Enjoy!
Jutro w końcu coś do mojego Orborosu, czas się za niego wziąć, bo za miesiąc z okładem turniej, na którym planuję ugrać coś więcej niż szanse na pocieszkę :)
Czołgiem!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krasnale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krasnale. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 24 czerwca 2014
poniedziałek, 23 czerwca 2014
Powrót do korzeni
Witajcie.
Historia zatoczyła koło, a wraz z nią (oraz zaliczeniem po drodze kilku innych armii z mniej lub bardziej mizernym skutkiem) powróciła moja najukochańsza rasa fantasy w wydaniu fantasymłotkowym, czyli Krasnoludy.
Krasnoludofilem jestem od zawsze (a właściwie od kiedy zacząłem grać w WFRP). To nie to co spe...khehm... lubiące tęczę Elfy (nawet te złe są khekhm, lubiące tęczę, przynajmniej w wydaniu młotkowym), nie to co sztampowi ludzie, nie to co jakieś obżerające się kudłatostope ludziki. Sól ziemi, wszystkie ich dokonania zostały osiągnięte uporem i ciężką pracą. Bez jakieś badziewnej magii, bez ułatwiania sobie życia, bez oszustw i sztuczek.
No, a ponadto kto nie lubi zapachu prochu? Bo pod tym względem Krasnoludy są jak mało kto.
Armia pomalutku się montuje, a ja zdecydowałem, że zacznę malowanie od modeli które są dla mnie kwintesencją fantasy Młotka. Chodzi oczywiście o Zabójców/Pogromców/cokolwiek Trolli. Nie ma dla mnie WFB bez Zabójców, nie ma dla mnie młotkowych Krasnoludów bez Zabójców, a jeżeli idzie o Krasnale z innych systemów czy w ogóle światów fantasy, to zawsze mam nadzieję (mimo, że wiem iż nie będzie miało to miejsca), że gdzieś tam zamajaczy, choćby w oddali, pomarańczowy irokez...
Na początek trzy. Dwa by GW, jeden by (zdaje się) Hasslefree (zgadnijcie który :P). Na małej dioramce czy jak kto woli-dużej podstawce.
Z rudych jestem baaaaaardzo zadowolony. Wiem, że nie są pozbawieni mankamentów, ale-po pierwsze-modele tak wdzięczne do malowania, że to sama przyjemność, a dwa-jak na moje możliwości wyszły bardzo bardzo dobrze. Tyle na dzisiaj, jutro dalsza część(trochę mniejsza) spotkania z Krasnoludami (tym razem ze stajni Sciborminiatures).
Czołgiem!
Historia zatoczyła koło, a wraz z nią (oraz zaliczeniem po drodze kilku innych armii z mniej lub bardziej mizernym skutkiem) powróciła moja najukochańsza rasa fantasy w wydaniu fantasymłotkowym, czyli Krasnoludy.
Krasnoludofilem jestem od zawsze (a właściwie od kiedy zacząłem grać w WFRP). To nie to co spe...khehm... lubiące tęczę Elfy (nawet te złe są khekhm, lubiące tęczę, przynajmniej w wydaniu młotkowym), nie to co sztampowi ludzie, nie to co jakieś obżerające się kudłatostope ludziki. Sól ziemi, wszystkie ich dokonania zostały osiągnięte uporem i ciężką pracą. Bez jakieś badziewnej magii, bez ułatwiania sobie życia, bez oszustw i sztuczek.
No, a ponadto kto nie lubi zapachu prochu? Bo pod tym względem Krasnoludy są jak mało kto.
Armia pomalutku się montuje, a ja zdecydowałem, że zacznę malowanie od modeli które są dla mnie kwintesencją fantasy Młotka. Chodzi oczywiście o Zabójców/Pogromców/cokolwiek Trolli. Nie ma dla mnie WFB bez Zabójców, nie ma dla mnie młotkowych Krasnoludów bez Zabójców, a jeżeli idzie o Krasnale z innych systemów czy w ogóle światów fantasy, to zawsze mam nadzieję (mimo, że wiem iż nie będzie miało to miejsca), że gdzieś tam zamajaczy, choćby w oddali, pomarańczowy irokez...
Na początek trzy. Dwa by GW, jeden by (zdaje się) Hasslefree (zgadnijcie który :P). Na małej dioramce czy jak kto woli-dużej podstawce.
Z rudych jestem baaaaaardzo zadowolony. Wiem, że nie są pozbawieni mankamentów, ale-po pierwsze-modele tak wdzięczne do malowania, że to sama przyjemność, a dwa-jak na moje możliwości wyszły bardzo bardzo dobrze. Tyle na dzisiaj, jutro dalsza część(trochę mniejsza) spotkania z Krasnoludami (tym razem ze stajni Sciborminiatures).
Czołgiem!
Subskrybuj:
Posty (Atom)